sobota, 24 września 2011

stabilizacja orbity









Jesień to stan umysłu. Osiągnęłam wreszcie upragnioną jesień.
Ważę słowa miarą dojrzałych winogron.
Trzeba je zjeść, zanim zrobią to ptaki.

9 komentarzy:

vilanne pisze...

Jesień mieści w sobie tyle ciepła, mimo wszystko. Bardzo ją ostatnio polubiłam.

Green pisze...

U mnie winogron już się fermenci.
Prawie tak jak rzeczywistość.
Pocieszające, że w tym fermencie jest cukier, coby nie było do końca tak odrażająco - prawie jak w życiu.
Pozdr.

Kimonek pisze...

Doro nie tylko stan umysłu- ale ,,noce duszy" :)

Porcelanowa pisze...

Dobrze powiedziane. Chociaż u mnie to jesienny stan umysłu ;]

hds pisze...

Zdjęcia ostre jak żyleta ;DDD

M. pisze...

Jesień dopuszczona już niegroźna.

Jakub Ruszniak pisze...

Zdjęcia przywodzą na myśl naprawdę piękną jesień. Pozdrawiam serdecznie!

JM pisze...

Piękne winogrona [w tym momencie ścieram ślinkę z podbródka ;-)], naprawdę piękne... Wiolonczelowe suity Bacha, których właśnie słucham, bardzo dobrze mi się z tym obrazeczkiem komponują. :-)

bajerowicz@o2.pl pisze...

O rety - Dorota - przez Ciebie jeszcze bardziej tęsknię do domu :) Na szczęście już niedługo :)