piątek, 15 października 2010

basiowe koktajlowe w bukiecie





Zachwyciły mnie te biżuteryjne struktury!
Sposób zapakowania również!
W smaku są wyborne, niestety. Niestety, bo zaraz ich nie będzie.
Podziwiam wszystkich, którym w tym roku udały się uprawy.

Jadłam też basiowe leczo z maleńkimi ufopodobnymi patisonikami. Pożarłam je szybciej, niż pomyślałam o aparacie, aby je uwiecznić...

5 komentarzy:

Aneta pisze...

Doro, kocham wszystkie Twoje pory roku :) Uściski i ucałowania

Kimonek pisze...

faktycznie struktura godna naśladowania w naszyjnikach :)
już widzę tą wizje w pani oczach :D ha ha ha te zboczenia zawodowe ;]
wcale się nie dziwie z tym pożeraniem- sam bym tak zrobił ;]

doro pisze...

Anetko - dziękuję! Czuję u Ciebie wielką energię i bardzo się cieszę!!

Panie Arku - niestety to fakt, zboczenia zawodowe nie pozwalają się w spokoju cieszyć jedzeniem bo a jednak dałoby się je powtórzyć w innym materiale/pozłocić/zapleść/a-jeśli-tak-to-w-co i tak bez przerwy. Oczywiście już siedzę na allegro i szukam korali.
Pozdrawiam!

Kimonek pisze...

spodziewałem się takiej Pani reakcji :D dziwne by było gdyby stało się inaczej :D

no to już :D

;P do roboty! marsz!

doro pisze...

Nie tak prędko. Moją czujność uśpiły promocje labradorytów i lapisów ;D