czwartek, 29 września 2011

27-27



To niby nie to samo (foch!) ale przynajmniej mogę przyznać, że we wrześniowej Polsce jest tak samo ciepło jak w Grecji.
Dziś i przez łikend jeszcze nie chowajcie na strych letnich rzeczy. Tropiki!

Tak tak. Mam Voyagera na pulpie. No boki zrywać ;)

13 komentarzy:

Desperate Househusband pisze...

Polska - Grecja: 27-27...
Jak w nogę - wierzyć się nie chce, niemożliwe...
Jak w siatkę - gramy dalej, do dwóch punktów przewagi i trzymamy kciuki za naszych, dadzą radę. Jak w kosza - żenada..Tylko 27? :-)

doro pisze...

Cicho cicho - jeszcze mamy szansę! ;P

Portier pisze...

W Katowicach o tej porze 14 stopni, a na pulpicie od tygodni Taj Mahal ;)
Pozdrowienia

doro pisze...

Egzotyczny chłopak z Ciebie ;)

Aneta pisze...

A ten dojrzały młodzieniec w tle to kto?

Matylda_ab pisze...

Wiesz, wczoraj około 15:30 chyba minęłam Cię na przejściu dla pieszych w Rz. na ul. Cieplińskiego, hm..., nie byłam pewna czy to Ty, czarne spodnie, czarna tunika, chyba zielonkawa torba i bujne kręcone rozwiane włosy. ;)Tak nagle mnie coś olśniło, ale pewności nie miałam, gdybym ją miała, to zaczepiłabym Cię ;))

Matylda_ab pisze...

* wczoraj - znaczy w czwartek :)

Ketiov pisze...

Ho, ho i nawet odróżnia Voyager'a od Enterprise'a.
Szacun! :))

doro pisze...

Matyldo, to ja ;)))) Trzeba było zaryczeć Dorooooo!
Dziś też będę wracać ok 12 30 ;)

Ketiov - live long and prosper, mówisz do eksperta w dziedzinie napędów romulańskich na sztuczną osobliwość kwantową ;DD

Jak mogłabym nie odróżniać, Voyager jest brzydki!

Matylda_ab pisze...

Następnym razem nie omieszkam się uśmiechnąć i zagadać ;) Ale nie będzie to dziś, bo pracuję do 15:30 ;) więc nie miniemy się. :)

doro pisze...

Anetko - Steve Lukather, wielce sympatyczny rock mocno nasycony latami 80' jak pierniczki wódką w słynnym cieście cioci Tereni ;)

Aneta pisze...

:D
Takie miałam wrażenie, że mi coś zapachniało alkoholem ;D Z wyglądu rasowiec, posłuchamy ;)

Aneta pisze...

Steve daje radę... Jak dla mnie dobrze wchodzi zamiast alkoholu :)
(Czyli że natychmiast powinnam przestać słuchać w robocie ;)