poniedziałek, 20 grudnia 2010

narciarska niedziela





Generalnie - dużo siedzieliśmy... siedzenie sprzyja podziwianiu przyrody!




Czasem jednak wypadało wstać, nietypowo, proszę wycieczki.TAM wstał już księżyc w pełni, pomarańczową pomarańczą świeci.



I uwędzić posiłek trzeba, herbatą z termosu zakąsić, paluszkami z serem i żurawiną poprawić i znów na stok.

3 komentarze:

Czarny(w)Pieprz pisze...

Jeśli chodzi o narty, to nabardziej lubiłam ten ostatni etap - przekąszanie:)

madmargot pisze...

Och jak super :DDDD Zwłaszcza to podziwianie przyrody i zagryzanie herbaty z termosu :DDD

Kimonek pisze...

oj jak mi się błogo zrobiło :)
nie ma jak dobra ekipa :)