niedziela, 18 marca 2012

pierwsza mucha wiosny nie czyni


Na blogach i fejsie wiosna, w książce do polskiego kwiatki do kolorowania a półka z szalikami jakoś nie dysponuje niczym lekkim. Ludzie pełzają po trawie w poszukiwaniu barwnych płatków, ja wzruszam ramionami, zamykając oczy - bo to zapach ziemi się zmienia, nie kolory! Czytam rozważania Albertiego, Goethego i Newtona o kolorze; znów żałuję, że nie kupiłam okazyjnej Rzepińskiej i Kandińskiego na alledro, miałabym swoich, do podkreślania. Ale czy pisali o roli zapachu w percepcji? Jak pachnie renesansowa północ? A jak pigmenty, olej lniany? Czy potrafilibyśmy odróżnić olej wysokogatunkowy od taniego? Ile nowości do koloru wznosi zapach ... kamfory?
Kto podał definicję świtu na podstawie widoczności koloru czerwonego i niebieskiego?

Niezwykle ucieszył mnie kolor-absurd, czyli "zielonawo-czerwony"*. Jak można go uzyskać? Nie mam zielonego pojęcia, jednak jako barwy dopełniające, komplementarne czyli "znoszące" się przy jednoczesnym nałożeniu, stanowią w teorii buddyjskie klaśnięcie jednej dłoni.

Mamy dwa szkliwa ceramiczne, które serdecznie się nie znoszą. Oleander i ciemna czerwień. Nigdy nie można przewidzieć, co zdziałają. Tonalnie identyczne, po zamknięciu oczu nasz mózg zamienia je miejscami. Jeśli nie zrobicie wyraźnego wgłębnego konturu między nimi, utworzą czarny front walk - jeśli jeden na drugi - znikną, stając się przezroczystym, błyszczącym szkłem.
Co się jednak stanie przy jednej, delikatnej warstwie tej zieleni, położonej na naczyniu z ceglastej gliny? Stanie się pięknie, jaszczurczo brązowa. Przy dwóch cienkich warstwach zacznie mienić się zielono-czerwonymi punkcikami (sic!), a przy trzech stanie się głęboko oliwkowo-gloniasta!

Wnioski zachwycają. Dopełniające się przeciwieństwa tańczą; przedziwny zielono-czerwony nie jest potworem słownym, tylko najgłębiej skrywaną tajemnicą równowagi Wszechświata.
W poezji starofrancuskiej sinople to czerwień, lecz w fachowym języku heraldyki to... zieleń.

Czym jest magiczny brąz, występujący jakby na marginesie, w tle, oddali, fantastycznie grający z zieleniami i czerwieniami niezależnie od ich wzajemnych relacji?
Brąz to już zupełnie inna para kaloszy, bardzo emocjonująca. Na inny mikro-felieton.

Wróćmy do muchy. Wpuszczona dzięki wietrzeniom prania, buczy rzewnie zachwycona zapachami nowej pory roku. Znów zacznie się przykrywanie owoców, chowanie cukru przed mrówkami i moskitiery na krwiopijców.


z Wittgensteinowskiego określenia, (Remarks of Colour)

ps. dzisiejszy wpis nie jest formą wykładu o kolorze, tylko luźnymi impresjami na temat ... zapachu ;)

12 komentarzy:

Portier pisze...

Mucha wiosny nie czyni, bardziej już Lato ;) ale od razu przyznaję, że o troszkę innej Musze pomyślałem czytając tytuł.

słowa malowane pisze...

achhh, jak pięknie napisałaś!

M. pisze...

Może szkliwa mają swoje flażolety?

Nasza wiosna pyszni się już setkami oszołomionych much.
Wczoraj też zapachniało niesamowicie ziemną rezurekcją.

Gocha pisze...

Podoba mi się

Aneta pisze...

Absolutnie fascynujące. Ten wpis i teoria koloru.

Może jesteś na tropie jakiegoś przełomu w myśleniu w własnościach? ;)

No i znam muzyków, którzy utrzymują, że widzą barwy dźwięków... Może perfumiarze czują zapachy barw?

doro pisze...

Dzięęęki!

M. strasznie trafne te flażolety!!!

ystin pisze...

ja też czekam na tę zmianą zapachu, już nawet mi się któregoś dnia wydawało...

Baska pisze...

dzień dobry :}

doro pisze...

ooooooo, jak miło powitać, właśnie podziwiam sushi i konam z zachwytu!

New Art History pisze...

Można uzyskać przy szkliwieniu zieleń i czerwień obok siebie. Nawet można zrobić przecierkę (jeden wychodzi spod drugiego). Nawiasem, bardzo ładne szkliwo wyszło na tym naczynku. Choć największe ukłony dla żabek w miseczce, są rewelacyjne :)

doro pisze...

Tak, można, szkliwami o innej chemii. Jednak zaciekawił mnie właśnie ten taniec przeciwieństw, jakby prowadziły rozmowę.

Żabki czują się zaszczycone!

New Art History pisze...

A tu się zgodzę :) ogólnie kiedyś robiłem błąd szkliwa w podobnym zestawieniu barwnym :)

Cieszę się, że żabki się cieszą!