niedziela, 12 lutego 2012


Szanowny F.!

Nie widziałam Cię już od dawna. Co najdziwniejsze, od kilku lat nie zapytałam o nowy adres, choć na tamten stary potrafiłam wysyłać rozdyźdaną jarzębinę i nie do końca ususzone opieńki. Na szczęście nigdy nie powtórzyłeś w rewanżu numeru z zatłuszczonymi łebkami sardeli w kopercie.

Lękamy się tu wszyscy o Twoje nadwyrężone zdrowie i zamarzające rury kanalizacyjne. Człowiek musi dbać o wszelkie arterie, choćby były miedziane. Grzej mocno w tym piecu - zima sroga a wiosna chyba jest teraz na wakacjach na innej półkuli - ani myśli wracać.

Pytasz o pracę i zdrowie - praca chyba chce mi zrekompensować jakieś straszne świństwo, do którego szykuje się zdrowie - jest tak sympatyczna, budująca i rozwojowa, że być to może to jest właśnie ten wszechświat równoległy, w którym giną w pralce skarpetki a w kuchni łyżeczki od kompletu. Człowiek ocknie się po kilku latach z rozerwaną linią czasoprzestrzenną i zacznie jeść jutrzejszy jogurt z wczorajszymi daktylami. Tak czy siak - zaczyna się nowy semestr,a właśnie dzwoniła urocza pani dyrektor z kolejnej szkoły z pytaniem, czy zaszczycę ich dziennik. Dlaczego się nie zgodzić, za całe zlecenie będę mogła kupić nowiusieńkie buty prosto z letniej wyprzedaży przed październikową ofertą zimową! Jak nic - same plusy.
Jeśli chodzi o zdrowie, to troszkę mnie ostatnio łupało, aż z nudów poszłam do kilku znachorów. Po starannym zbadaniu konta neurolog stawia na meteopatię, chirurg na hipochondrię a rehabilitant na fibromialgię. Mam sobie wybrać, zanim znów pójdę na pełnopłatne prześwietlenie, ponieważ ten wybór będzie ważny dla dalszego leczenia gorącym rosołem, przyrządzonym według kuchni pięciu żywiołów (mama, ciocia, tato, mąż, kot, ja - w tej kolejności). Moim zdaniem powinni mnie po prostu przeciąć na pół i policzyć słoje. Dendrologia poczyniła ostatnio ogromne postępy, widziałam na kanale o skamieniałościach.

W chwilach wolnych trochę bawię się gliną, która niestety nie stawia zakładanego oporu - mogłaby mieć trochę więcej swojego zdania, stanąć grudą, zapaść się w sobie lub skapcanieć.

Ogromnie cieszę się, że będę mogła w tym roku na nowo rozgrzebać ogródek i posadzić w nim coś, co jak zwykle zdechnie bez podlewania. Rośliny w tym regionie są przedziwnie nieodporne na wszystko, poza opryskami. Robaki żrą je w szeregu, a one i tak wydają owoce, wystarczy jednak kilka razy nie podlać! Co za rażąca niewdzięczność. Niemniej jednak sam fakt grzebania wart jest polecenia. Tobie z pewnością pięknie obrodziły ostatnio gruszki i jabłka.

Musicie koniecznie przyjechać z M. do nas, dzieci i bracia nam dorastają, przyjaciele zmieniają domy jak rękawiczki a kuzyni wyprowadzają się na wieś. Faktycznie wymierają wróble i pszczoły, nie mówiąc o kretach. Staramy się rzadziej kosić trawę i zostawiać kępy różnorodne. Zeszłego lata w hukiem złamała się wielka grusza pełna owoców, stara odmiana ulęgałki. Jeszcze nigdy tak potwornie nie najedliśmy się gruszkami. Po tym jak zrobiliśmy kilka wiader powideł sam prezes gazowni wysłał obok rachunku kartkę z podziękowaniami.

Mamy nowego listonosza. Dawna pracownica poczty kilkakrotnie najechała dętką rowerową na rezultat postrzyżyn dzikiej róży, choć tato przysięgał, że wyzbierał wszystkie gałęzie. Nie wiem czy wiesz, ale listonoszom nikt nie sponsoruje kosztów paliwa (skuter) czy dętki przebitej na służbie. Nowy listonosz jest szalenie miły. Po tym, ja kilka razy zaprowadziłam go do odczytania licznika gazu poprosił, abym otwierała mu furtkę w okularach.

Humor poprawiam sobie po damsku, zakupami. Ostatnio po świeżym stresie spowodowanym kroplówką i wjechaniu do rury z rezonansem musiałam odreagować i zakupiłam cudnej urody wymarłego łodzika na alledro. Jest nieco ciężki, ale przy dużym swetrze to nie ma znaczenia. Ostatecznie - nie takie kamienie człowiek nosi na sercu. Polecam Ci serdecznie ten rodzaj prezentu dla M. - niebanalne, będące częścią historii Ziemi, wehikuły czasu.

Kończę ten list mając nadzieję, że wreszcie napiszesz mi maila ze swoim analogowym i analogicznym adresem w nowej chałupie.
Wiedz, że Cię mamy głęboko w ... sercu!

Z głębokimi uściskami
Doro

3 komentarze:

ystin pisze...

o! widze , że epistolografia ma sie dobrze! cudnie!

M. pisze...

Piękny!
F też będzie mógł przeczytać?

tamirian pisze...

I wszystko mnie rozwaliło....od wzruszającej treści po ....wybuchowe zakończenie:):)