wtorek, 4 października 2011

przygody ciała



Mniej ostatnio piszę, mniej bywam w wirtualnej przestrzeni, porzuciłam fora i portale.
Jestem bogatsza o nowe doświadczenie pokory na kilku polach.
Po pierwsze dużo podróżuję. Zaniedbałam się haniebnie, zwłaszcza zdrowotnie. Przemądrzalstwo zjadło resztki zdrowego rozsądku. Sądziłam, że umysł panuje nad ciałem niepodzielnie - nic bardziej mylnego. Dostałam po nosie w najczulszy punkt - samokontroli. Teraz grzecznie i w skupieniu majtam delikatnie nogami i rękami, wyginam się nieznacznie jak sparaliżowana mrozem dżdżownica, reagując na miarowy głos rehabilitanta. Piłka z wymionami stała się moją powiernicą i przyjaciółką.

Rano pierwszą czynnością po modlitwie mają być ćwiczenia. Dalej wchodzi czujna ergonomia ruchu, nauka siadania i chodzenia, wstawania, mycia zębów bez nachylania. Dieta. Budzik nastawiony na cogodzinne przerwy w pracy. Dziękuję Bogu, że mam tą pracę! Wykłady prowadzone w ruchu, na stojąco. Samokontrola ruchu, częsty odpoczynek, ćwiczenia co godzinę. I mam kupić gaziki do zabiegów, wszelkich możliwych. Codziennie fizjoterapia. No trudno, tym razem z panią ;)

4 komentarze:

Matylda_ab pisze...

Wiem, o czym mówisz. Ech, ja już 4 tydzień męczę się z bólem pleców. Foto rtg wykazało oprócz posiadanej już lewostronnej skoliozy rotacyjnej lędźwiowej, wyrównaną fizjologicznie lordozę i zwężenie przestrzeni między dyskami, czyli nieszczęsną dyskopatię. Chodzę na zabiegi (laser, ultradźwięki, jonoforeza), ale ból wciąż jest. Masakra przy wstawaniu rano z łóżka, przy ubieraniu się, przy dłuższym niż 30 min. siedzeniu. Ech, te nasze kręgosłupy.Pozdrawiam.

Aneta pisze...

Nauczyciel Ból. Jedna z gorszych kos w tej szkole pt. życie? ;)

Trzymam kciuk, jeszcze chwilowo nie odpadnięty od smsów. Ale że Cię siłą przytrzymało w realu, to nawet trochu zazdroszczę ;)

doro pisze...

Matyldo, więc Ty też się trzymaj! Damy radę.
Anetto, dbaj o kciuk ;))
Ból uczy pokory choć byłam pewna, że wiele już wiem, gówno wiem ;)))

słowa malowane pisze...

A dlaczego ja to dopiero teraz przeczytałam? Ojojoj, no...uhuhuhuh!