niedziela, 31 października 2010

kanapka z okładką i nocny maraton oraz kurcze blade

Dzień dobry.
Piękna niedziela!
Mężczyźni wygonieni na cmentarz a ja piekę i gotuję skacząc czasem na prawej nodze w nadziei, że Eskulap będzie mi łaskawy i odetka mi prawe ucho. Niestety ni hu hu.

Dwie rzeczy. Nie, trzy rzeczy.
Szlaban internetowy (tylko raz dziennie) i dieta oczyszczająca.
Po trzecie kurcze (ę) dla mięsożernej części rodu - udka na cytrynowo-pomarańczowo, pieczone na talarkach z ziemniaków, dyni i czosnku z ziołami i własnosadowymi orzechami. Z lenistwa, bo jak się kurcze piecze to człowiek może siedzieć, nie tak jak przy wszystkich innych, egzaltowanych, stojących daniach łikendowych.

Zostałam dziś obudzona kanapką z okładką (czyly sandwiczem) ze serem żółtym, krojonym siekierą i całymi liśćmi bazylii. Ten niezwykle wzruszający ewent został mi wepchnięty na poduszkę i po kategorycznym "ZJEDZ ŚNIADANKO, SAM CI ZROBIŁEM" i tu wymowna pauza, oznaczająca oczekiwanie syna na efekt - zjadłam z zamkniętymi oczami, na leżąco.

Dzięki Ci Zazie za płyty, reaguję z wielkim opóźnieniem, ale Gilliam wymaga spokoju i nastroju. Ależ pięknie było tak siedzieć w kocu z terkoczącym miarowo kotem i jeść orzechy, jak skończę Gilliamia zabieram się za Robercikowe Archiwa ;) (również ukłony!)

Strach się bać!
Życzę Wam zdrowia, ciepłych ubrań i nieplamiących zniczy.

5 komentarzy:

Kimonek pisze...

anu wiem co to znaczy wykarmić mięsożerną część zamieszkujących pipuli ;] łomatko ;] kurcze wręcz...
szlaban internetowy ha ha ha wskazany a oczyszczanie... skoro potrzeba, skoro organizm się domaga- czas wykonać ;] chociaż zrezygnować z Pani kulinariów- tosz to kara cielesno- duchowa ;]
Mldy dobrze chciał, niech dba o mamę ;] więc się nie myliłem co do męskiej opieki nad uchem igielnym czarownicy ;]

doro pisze...

dziękuję ;DDD

Duża Mała Mi pisze...

Hehee ale takie kanapki mają swój urok ;) Powodzenia w szlabanie i oczyszczaniu. A kurczak brzmi zacnie...

madmargot pisze...

Szlaban, jej próbuje, staram się i nic...To ja. a Tobie powodzenia i smacznego :-), może jutro będzie następna kanapeczka do łóżeczka.

Dorota Archicińska pisze...

Jesteś bardzo szczęśliwą kobietą. I bez względu jak długo mam czekać - chciałabym kiedyś poczuć podobny do twojego ranek.

Bezsenność z kinem jest jak narkotyk. Chociaż od czasu do czasu..

Pozdrawiam ciepło