wtorek, 14 września 2010

o jesiennym poranku, dyni i życiu południowca

"Poranki są ufne jak młode koty", pisał Zagajewski w "Trzech Aniołach".

Nasz młody kot o 5 rano zalicza drugi bok (a nawet można zaryzykować stwierdzenie, że trzeci bok, odkąd przytył), podczas gdy my rozpoczynamy dzień od odkręcenia wajchy volumu maksymalnie w prawo, odkąd mamy płytę czystej energii, zaklętej w muzyce. I nie są to dźwięki morza, ani szum lasu przetykany fletnią pana, tylko piękny, soczysty, południowy blues.

Pomyślałam sobie dziś, że miarą dobrej muzyki jest wytrzymałość naszego układu nerwowego w ekstremalnych godzinach - nocnych lub porannych. Obroni się tylko ten rodzaj rytmów, który współdziała z organizmem; pobudza układ krwionośny i minimalizuje konieczność wypicia dzbanka kawy. Przy tej płycie wystarczy to, co się jada w gorącym klimacie - pomarańczka i grzanka z dżemem ;)

Wczoraj dziecko zbuntowało się, popadło w stupor i powiedziało, że już nigdy w życiu się nie uśmiechnie. Do szkoły wstaje się za wcześnie! I ono "sobie z tą panią wychowawczynią porozmawia i załatwi, żeby chodzić na późniejszą godzinę".
Aby przełamać impas ojciec zapytał, czy w takim razie ma przyprowadzić konia, który ugryzie go w łydkę, co wywołało siarczysty chichot. Niemniej jednak ziarno gorczycy zostało posiane i należało coś z tym zrobić.
Poszłam z ciekawości do pani i pytam, co wynegocjował. Umówili się, że będzie kładł się z bajeczką już o 7, a zasypiał o 8 i pani gwarantuje mu, że się wyśpi.
A w ogóle najlepiej budzić się dobrą muzyką.
Jaka to ulga mieć mądrą panią! Bez nerw dziecko poszło spać jak w punkcie umowy i obudziło nas dziś Billym o 5 ;)

Oto najnowsze "kwiatki" szkolne:
A: - Wiesz co się dziś okazało???
Ja:- ???
A: - ŻE PIOTREK MA RÓŻOWY PODKOSZULEK POD SPODEM!!!

A: - Ksiądz dał mi tylko piątkę i powiedział, że jak pokoloruję jeszcze Jezusa oprócz tej trawy to dopisze mi plusa.

A: - Miłosza pani rozsadziła bo mnie rozpraszał bo kładł głowę na moich kolanach pod ławką!



W ogóle jesień stała się ostatnio bardzo ciepła wewnętrznie. Od Basi i Tomka dostałam wspaniałą dynię, z której zrobiłam leczo i zupę - i została jeszcze połowa czaszy. Batman obudził we mnie dawno przyklepaną miłość do gliny i niestety już tak łatwo nie dam się uśpić - lepię! I dzięki Jego pomocy mam już pierwsze wypalone rezultaty moich organicznych struktur.
Zapraszam do obejrzenia galerii bArta!
http://ceramicznablaza.blogspot.com/


W dodatku idą do mnie pocztą.... labradoryty fasetowane!!!
Myślę, że to całkiem miły początek jesieni.
Życzę Wam takiej samej wielkiej energii! I jak mówił do mnie Billy po koncercie na korytarzu:
All the best of the Blues to you!!!









A tu o płytce:http://www.cdbaby.com/cd/billygibson4

Jeśli chcielibyście dowiedzieć się więcej o muzyce tego nurtu, zapraszam na fachową stronkę:
http://bluesattack.blogspot.com/2010/09/audycja-z-dnia-09092010.html

2 komentarze:

Oleńka pisze...

Ma Pani rację z tą muzyką. I w ogóle to bardzo dobry zwyczaj zaczynać każdy dzień od swojej ukochanej muzyki.

Piękna notka. Ciepła. Pozytywnie nastrajająca na jesień.
Pozdrawiam!

Kimonek pisze...

:) grunt to bunt jak się mawiało za młodu ;]

muzyczne pobudki- jak najbardziej wskazane do twórczego przeżycia każdego dnia :)
anu i zazdroszczę tak jesiennego optymizmu...