piątek, 4 lutego 2011

miałko

Wieje śniegiem lub wszystkim tym, co da się porwać. Dzień jest cały taki... dmuchający? Piekielnie nowy futerał Ibaneza wisi na poręczy jak smętny flak; po trzykrotnym wyszorowaniu szczotką i proszkiem wciąż czuć go zawartością kociego pęcherza. Właściciel śpi zaciskając pięści a kot w ciszy go obserwuje, zbliżając się do poduszki. I tak w końcu obaj odwiedzą Morfeusza. Trzech panów w łóżku, nie licząc psa.
Miałam Wam wrzucić zdjęcie, ale skasowało mi się razem z "Koszem". Czy ktoś wie, jak odzyskać kosz? To szczyt roztargnienia. Jak zgubić rower w trakcie jazdy. Będzie zatem próbka pięknego szkliwa od Batmana, które mi się ostało w aparacie:



miało przypominać skórkę miniaturowej dyni; tak przynajmniej założyłam.
Jak mi haratną miejsce pracy to zostanę gliniarką. Serio.


http://wiadomosci.onet.pl/kraj/przeglosowano-rewolucyjne-zmiany-w-szkolnictwie-wy,1,4165358,wiadomosc.html

9 komentarzy:

Kimonek pisze...

skasowanie zdjęcia razem z koszem ;] ha ha pomóc nie potrafię ;P
w końcu co trzy chłopy to nie jeden ;P
ajajaj cudna ta afrykańska chatka ;) bo ja ciągle ją tu widzę ;] i to nie byle jaka, bo z otwieranym szyber dachem- new african design ;]

oj te szkolnictwo...

bajerowicz@o2.pl pisze...

Jesli nic nie robilas w tym czasie na dysku, nie wywalalas nic z kosza i z dysku, to jest szansa na odzyskanie takim sprytnym programem (bo informacje o wywalonym pliku wciaz na dysku istnieja), ale nie wiem czy warto sobie zawracac glowe dla jednej foty - no chyba ze wyjatkowa byla i przednia :)

bajerowicz@o2.pl pisze...

A czajnikwa (skrzyzowanie czajnika z tykwa) pierwsza klasa - strasznie mi sie podoba :)

akemi pisze...

Zgubić rower w trakcie jazdy jest bardzo prosto. Trzeba pić dużo dżinu z glinianego dzbanuszka z szerokim otworkiem sięgającym gardzieli (jak ten przez Ciebie prezentowany), podczas pedałowania ze śpiewem na ustach. Potem rower, już dostatecznie napędzony, jedzie sam, a rowerzysta przysiada w rowie celem spotkania się z sir Morfeuszem ;))
Kosz się znajdzie, zapewniam Cię. Jak już go nie będziesz potrzebować. Będzie pusty, bo ktoś dobry zdąży zutylizować śmieci.:))
Ps. Czy Pani, Pani kochana jeszcze kaszle jak chory świstak i bardzo niedomaga?
Hę?

doro pisze...

dziękuję, już nieco lepij. Mars krzepi!

Aneta pisze...

Lubię te glazurę :)

doro pisze...

Mam jeszcze przyczepę czerwonych, medyńskich garnków, które toczyłam na kole. Właśnie wpadłam na to, aby oblać je białym i waniliowym lukrem, a niektóre i turkusowym.

Misiowa pisze...

Ja odnośnie tego kosza. Jeśli został usunięty tylko z pulpitu, to powinien sobie gdzieś tam jeszcze być na dysku. Poszukać i zrobić skrót. Jeśli szanowna Doro posiada system Vista, to można poszukać tzw. punktu przywracania i odwrócić zmiany jakie nastąpiły w systemie. XP chyba też takowy posiada z tego co pamiętam. Mam nadzieję że moja wypowiedź choć troszkę pomoże. :) Obudzić panów, tych mniej obrośniętych sierścią, oni powinni być zdolni do odnalezienia zguby. ;)

doro pisze...

Mam już "skrót" do "kosza" ;D