środa, 9 lutego 2011

jak dobrze, że dziś nie jest jutrem

Drepczę pokornie wśród wijących się stromych, wiejskich uliczek, z siwymi kikutami wyschniętych traw i pstrokaciznami śmieci. Im bliżej szkoły, więcej kartoników po mleku. Poproszę kiedyś kogoś z rodziny, aby odebrał mojego syna kierując się tym tropem.
Małe miasteczko jest senne i oddycha wiatrem po wielkich śniegach. Przedziwnie nie moje to miasto, już żadne nie jest moje. Lublin jest egzotyczny a Tarnobrzeg rozrzewniony, pełen wspomnień. Każda ulica i dzielnica odpowiada za inne życie. Tu pracowałam, tu studiowałam, tu chodziłam z wózeczkiem, wydreptując dziesiątki kilometrów. Łańcuta i Rzeszowa nadal nie znam.
Nie robię sobie ulubionych zakładek ze stronami rodzinnych miast, bo nade wszystko nie lubię wspominać. Teraźniejsze suche patyki i grzebiące w kompoście bażanty są możliwie najlepszym ze światów.

Nauczyliśmy syna, że ma być współczujący i uważny. Normalna wiejska podstawówka pokazała mu, że ma być czołgiem i biedak w żaden sposób nie potrafi się na to przestawić. Panie w szkole stosują metodę dzikiego zachodu - dzieci muszą rozwiązać swoje problemy same. Kiedy zaczynają się tłuc, na obiad dotrze tylko najsilniejszy.

Drepczę wzdłuż wijącego się i syczącego potoku i myślę, że nie jest źle. Problemy rosną razem z dziećmi i mam jeszcze chwilę względnego luzu.
Oby do lata.

10 komentarzy:

agakan pisze...

Ja również nade wszysto nie lubię wspominać mniej więcej tak, jak nie lubię rozmawiać przez telefon - a może nawet bardziej. Jak wiele można się dowiedzieć dzięki blogom w oszałamiająco szybkiej rzeczywistości.

doro pisze...

Czyli w sobotę pogadamy tylko o teraźniejszości ;DDDD

Elżbieta pisze...

Podstawówka przeminie, dobre serce zostanie :) To wielki skarb, także myślę, że zrobiliście kawał dobrej roboty.

Ciepło pozdrawiam Tbg, park przy dawnym pałacyku Tranowskich jest przepiękny :)

ewiater pisze...

to wyżej pisałam ja, jarząbkowa :D

słowa malowane pisze...

Łoj, przejmująco prawdziwie. Mogę od siebie dodać, po obserwacji M. że dochodzą do tego kompleksy które trzeba pęsetą wyłuskać z bałaganu zdarzeń. Jeśli Cię pocieszy, że inni mają tak samo, to wułala:)

doro pisze...

łuskanie przypomina iskanie igłą stogu siana. nie pociesza! ale dziękuję za tonę ciepła w tym przekazie ;*

bajerowicz@o2.pl pisze...

Wszystko dziecko przeżyć musi coby się światłym i dobrym człowiekiem stać - podstawówka i podstawy czołgu też ważne - zdziwisz się, bo mu to kiedyś tam zaprocentuje.
Aż się dziwię, że to napisałam, ale z obserwacji wynika, że tak już jest. Grunt, że fajnych Starych ma :)

doro pisze...

Jarząbkowa, dziękuję! ciepło mi się zrobiło i jakby lżej się szło dziś pod tą górę i wzdłuz strumyka.

doro pisze...

Kasiu, hart ducha - ważna rzecz! dziękuję;*

Misiowa pisze...

Hmm... Wygląda na to że szanowna Doro zamieszkuje moje strony... Tylko że ja tak bardziej na północ, bliżej Tarnobrzega... :)