piątek, 7 stycznia 2011

wypadek z sanek czyli zimowy dzień jak codzień

















Jak nic - rozlaźnięte popołudnie.

12 komentarzy:

Kimonek pisze...

dobre miejsce na has- kuszące jak najbardziej ;] chyba trzeba będzie i tam się kiedyś pokazać ;P

bajerowicz@o2.pl pisze...

Błooooooooooooogo :)

doro pisze...

ja nikogo na sankach targać nie będę, wybijcie to sobie z głowy ;)

Dorota Archicińska pisze...

rozlaźnięte popołudnia są najpiękniejsze.

pozdrawiam serdecznie

Kimonek pisze...

oj tam oj tam ;]
będziemy się wymieniać na zmianę ;] z przewagą ,,...kruszynki, z delikatną buzią dziecka, przez zdrowe jedzenie napiętnowane...", Cypisowy cytat taki ;]

Malutka... pisze...

Jak ja lubię takie śniegowe łazęgi ;)

hds pisze...

To dzisiaj przy takiej chlapie da się tak na sankach poszusować ;>

ewiater pisze...

podoba mi się ten patyczak z traw na 9. zdjęciu - gustownie zaschnięte ;)

ech, spacer po mroźnym polu...

Jan Rusnok pisze...

...Ach,wypadki...
...to niesprawiedliwe, że w różnych kronikach wypadków nie piszą o tych, którzy dobrze wypadli...

Duża Mała Mi pisze...

Zaglądanie do Ciebie jest jak ładowanie akumulatorów. Bardzo ładne zdjęcia, pozdrawiam, noworocznie życząc wszystkiego co najlepsze :*

Beatta pisze...

Aż zaiskrzyło na śniegu...
A co to jest śnieg? /dawno nie widziałam, podobno sypie, ale w Szkocji/ ;)

doro pisze...

;)))))