wtorek, 16 listopada 2010

nie wierzę w to lato zimą



Po tym, jak trzy tygodnie telepałam się pod kołdrą i oblewałam syropami, po tym, jak nauczyłam się ubierać ciepło nawet po wyjście do skrzynki na listy, po tym wszystkim mam znów włożyć dżinsową kurtkę i trampeczki?
NIE MA MOWY!
Nikt mnie nie oszuka. Wychodzę dziś w płaszczu i czapce. Obraziłam się! Zrobiono mnie w konia, zimnego konia.

Mam przynajmniej własne, wykopane stokrotki.

6 komentarzy:

akemi pisze...

A widzisz! Nie trzeba było chorować!;))

doro pisze...

Taaak, sama jestem sobie winna, trzeba było łba z golfu nie wystawiać! Pffff ;D
Hahahah!

Duża Mała Mi pisze...

Też zgrzeszyłam w tym roku optymizmem pogodowym i zadałam się w prochowczyku przy +2 stopniach. Człowiek uczy się na błędach. (szkoda tylko, że własnych) A stokroteczka cudna

Portier pisze...

Mnie zdarzyło się zaliczyć równo z pierwszym września grypsko gigant. Gorączka, kaszel, katar, leżenie pod pierzynami. Standard.

Niewykluczone jednak (biorąc pod uwagę datę), że to organizm zabezpieczał się przed ewentualną dalszą edukacją :))

Kimonek pisze...

:D my tam z Cypisem nie narzekamy :D
tańczymy i śpiewamy na łonie ;]
tzn łonie natury rzecz jasna ;]

chociaż błotka nam brakuje ;P bo zawsze to nowe doznania ;]

ale doszliśmy do wniosku, że trzeba w góry ociekać, bo koniec świata bliski :D ha ha ha zapewne początkiem będą powodzie, więc jak najwyżej piąć się trzeba ;] chatkę już sobie budować w lesie na szczycie Bieszczad ;]

narzekać... wręcz odwrotnie- mi tez się coś pomieszało jak samej naturze i z mega kryzysu emocjonalnego rozkwitłem wewnętrznie :D ulala
nie mogę zatrzymać wulkanu energii ;]

chory też byłem po powrocie ze sławnego Jaworza ;]

dobrze jest, nie trzeba psuć ;]
więc proszę mikstur nie mieszać w kotle zmieniając oblicze pogody... bo wpadniemy z Rabką do instytutu ;P

doro pisze...

Portierze - wrzesień zawsze witam nerwicą żołądka. Zawsze. A zostałam nauczycielem. To jakby konflikt profesji z alergią ;D

Duża Mała Mi - pozdrawiam!

Panie Arku - Muddy Waters doskonale by to zrozumiał ;DDD DO końca świata jeszcze kawałek. Tak mi mówi mój odświeżacz powietrza, a on wie wszystko. Zapraszam jak będziecie z panią M. w pobliżu instytutu!