czwartek, 30 czerwca 2011

tam, gdzie rosną sztalugi


Po raz pierwszy spotykam się z sytuacją klikania na przycisk "nowy post" i zamierania w zadumie prostej i śmierdzącej. Powracam do edycji, znów nowy post, znów eskejp.

Takiej równowagi nie było od dawna. Wektory dobra i zła, chcenia i niechcenia, lęku i ufności, zachwytu i obrzydzenia. Zwyciężyłam sama ze sobą w zmaganiu o siebie. Nie czekam już na wyniki, czy zostanę na uczelni. Zakończyłam rok wytężonej pracy, pracy w wielu wymiarach, bo oto zderzyły się fronty zawodu, pasji, radości i niesprawiedliwości. Przybyłam, zrobiłam, jestem zadowolona.

Pracuję ze wspaniałymi ludźmi, którzy są kolorowi jak kolekcja koralików w szufladzie dziewczynki; nieobliczalni jak nurt górskiego potoku, żarliwi jak western.

Dziękuję studentom za dzisiejszy spontaniczny uścisk (ten kto wie, ten wie), za dzikość i wszystkie ciepłe myśli!

Mam kilogram truskawek i nie zawaham się ich spożyć. Z jogurtem. Przy maksymalnie otwartym oknie z widokiem na szalejącą burzę.
Dokładnie tak, jak lubię.


Autoportret z pomarańczową filiżanką, bułką i zmęczeniem

Hotel pracowniczy

6 komentarzy:

Green pisze...

"Zwyciężyłam z samą sobą w zmaganiu o siebie".

I nie ma niczego ważniejszego.
Szanowna Pani,
jak ja Panią rozumiem.
Pozdrawiam!

Aneta pisze...

Świetny przepis na truskawki :D

bajerowicz@o2.pl pisze...

Doroto Szalona - do truskawek z jogurtem nie zapomnij spożyć .... Stoperanu :DDDDDDDDDDDDD I odpoczywaj, odpoczywaj, odpoczywaj :DDDDDDD A o talerzu pamiętam i już jak wrzód na tyłku nade mną wisi, tylko nie moge dojechać do IKEI - wybacz - prosze. A miseczka na ścianie wiszi z popękanymi kotami :D i ma się pięknie :D

ewiater pisze...

ech, piękna z ciebie kobieta... :)

kura domestica pisze...

Bajerowicz zawsze dobrą radę ma..:D Doro - nie pomyśl sobie dziwnie o mnie, ale jak patrzę na te Twoje autoportrety/portrety to nie wiedzieć czemu chcę swoje dłonie umieścić w Twoich włosach. I nie po to, by szarpać (absolutnie nie!). One mi się po prostu podobają przeogromnie. Te Twoje włosy.
A co z tą IKEA? Bo ja właśnie byłam tam niedawno na łowach. Czegoś trzeba? Coś załatwić? Kasiu - jak nie dasz rady to może ja? Zgłaszam się na ochotnika spontanicznie jako rezerwowa.

doro pisze...

Kasiu, jaki stoperan, mi nic nie jest, ja wszystko jem nienormalnie!
Zapomnij o tym talerzu, zrobisz mi jak przyjedziesz! Dam Ci zupę, zjesz ją i coś namalujesz, uspokój się ;)

Kuro - Twoje chęci zanurzenia podzielają głównie owady - ciągle słyszę paniczny bzyyyk pszczół , trzmieli, gzów i komarów, które nie potrafią się wydostać, a później wytrzepuję urwane odnóża i trupy!

Elu - dziękuję, jesteś bardzo miła! a te cienie pod oczami widzisz, jakby mnie koń podkową kopnął? ;)