środa, 29 czerwca 2011

szalenie trzeci dzień pleneru malarskiego

-Przepraszam, czy to jest wieża?...
- Tak, tylko ogarnąć jakoś jej nie mogę...

- Co pan tak kontempluje ten swój niedokończony rysunek?
- Bo mi się w ogóle nie podoba!
- Bardzo słusznie.

Studentka: - Nie mogę wyprowadzić tego okna!

- Dlaczego cieniuje pani framugę w tym budynku, skoro nie ma jeszcze dachu, ścian?
- Bo się zmęczyłam.

Jutro wystawa "końcoworoczna". Nawet już nie razi mnie to słowo. Kto ma zdrowe nerwy - zapraszam, Pałac Lubomirskich Przemyśl, godzina 13 00. Będą słone paluszki.
Studenci zaprezentują tym razem udane prace z całego roku. Można przyjść, porozmawiać, zapraszam! Rozpoznacie mnie po facjacie.

Za jakiś czas będą zdjęcia, nie mam na razie kabelka - zgrywusa.
Nie mam również siły na dłuższy wpis.

4 komentarze:

mea pisze...

hahahha, padłam :D

Jakub Ruszniak pisze...

hehe... Raczej nie uda mi się przyjść na wystawę, ale czekam na zdjęcia :) Pozdrawiam serdecznie!

tamirian pisze...

Ale się uśmiałem:):):):)Wprowadzenie okna mnie rozwaliło całkiem......wstawiaj ramą, dziewczyno, ramą:):):):)

doro pisze...

To są bardzo poważne i twórcze zmagania, nie ma się z czego śmiać! Wyobraźcie sobie mój trening jedi, bo ja tego słucham z miną pokerzysty.