piątek, 24 czerwca 2011

czasem słońce czasem deszcz


W życiu każdego tygrysa przychodzi taki moment, że trzeba poluzować. Jedni popuszczają gumkę w spodniach, inni spuszczają parę i przysiadają na tyłkach.
Dobra jest tez wyprawa na stary cmentarz, medytacja, głębokie oddychanie, zbieranie kwiatów w polach. Dobre jest dopuszczenie do siebie świadomości o konieczności pogłębionej eksploracji dostępnych obszarów działania - i nie-działania.

Sezon Star Treka się zmienił i awansowałam wstecznie z kapitan Janeway na doradcę Deannę Troy. Nie miałam przy tym nic do gadania - podobna z gęby i biustu, z fryzury, z oczu i temperamentu (w połowie Betazoidka - odsyłam do Wikipedii), koniec-kropka! Bardzo chiałabym być jak Worf, ale na to już wpływu nie mam. Zimna fisza z jasnowidzeniami i empatią, bleh.

Bardzo dziękuję za Wasze trzymanie kciuków - przydały się - na polu moralnym zwyciężyła kompetencja i uczciwość, w życiu politycznym i realnym - niekoniecznie. Przegrać ze złodziejami i oszustami to jednak nie przegrana! Delikatnie wycofamy się zatem za siatkę ogrodzeniową naszych własnych przekonań, pomysłów i energii, wylewając jej nadmiar wiadrami w konkretnie określonych kierunkach - jedynie na żyzną ziemię.

Kimonowi natomiast gratuluję pięknej wygranej w dotychczasowych rozgrywkach półfinałowych! Jestem pewna, że finały będą wyglądały podobnie - można już zacząć świętować.

Znikam znów na kilka chwil - życzę Wam pięknej pogody ducha. Bez gwałtownych opadów!

21 komentarzy:

hds pisze...

Jak Kimi nie ma zaliczyć, skoro sama go szkoliłaś ;D

doro pisze...

Podrzucenie walizki książek to nie szkolenie - to partyzantka ;) Ale dziękuję za niezasłużone uznanie, miło ;D

hds pisze...

Gorzej jak on na tej walizce spał, zamiast czytać z niej książki ;)

doro pisze...

Przekonamy się niebawem, choć cukinie drą się z lodówki, że ma już pozamiatane ;P

Kimonek pisze...

Dobra dobra ;] już nie zapeszać ;]
najgorsze przede mną ;]

to dopiero będzie wtopa, jak polegnę na ustnym i wyjdzie na jaw, że walizka książek nie została ruszona ;P ha ha ha

przegrana z oszustami jest wygraną! emocjonalną i moralną!
jeśli operacja jest koniecznością- nie ma tego złego- no ba- dojedziemy z brygadą jeśli będzie trzeba, nawet na koniec polski, by podać Ci misę owoców i warzyw, ogarniając pozytywem ;P

Kimonek pisze...

HaDeS- zabroniłem Ci czytać w myślach już dawno temu!

hds pisze...

Przekonamy się na ile te cukinie świeże były ;)

doro pisze...

Hhhehheheheh

Kimonek pisze...

pewnie wyprzedaż była w Tesco ;]

doro pisze...

Wczorajsze z grilla jakie dobłe były!

Kimonek pisze...

Doro!!! dlaczego mi to robisz :(
już mnie ssie...

doro pisze...

Talent trzeba karmić, taki los, nie żałuj sobie ;)

Aneta pisze...

Doro, to co czytam między wierszami wydaje się należeć do trudniejszych doświadczeń życiowych.

I tak oto się ujawnia słabość bloggera - no bo co można napisać w takim komentarzu?

doro pisze...

Anetko - na tym polega słabość bloggera - ile można napisać w takim wpisie? O tym będzie następny tekst. Przełom w jawnomówieniu ;)

Green pisze...

"Przegrać ze złodziejami i oszustami to jednak nie przegrana! Delikatnie wycofamy się zatem za siatkę ogrodzeniową naszych własnych przekonań, pomysłów i energii, wylewając jej nadmiar wiadrami w konkretnie określonych kierunkach - jedynie na żyzną ziemię".

Amen.

M. pisze...

Aaaa, to "coś" mi się robi nie od niebieskości ceramiki, tylko ogólnie.
Serdecznie pozdrawiam i podziwiam niezłomność!

wldemus pisze...

so sad... ale wierzę, że nadejdzie czas na kompetencje i profesjonalizm, w końcu przyjdzie i wtedy nasze wnuczęta będą mogły "zwyciężać świat"... a nam cóż, wiatr w oczęta i w ufne twarze...
taki los!!!

doro pisze...

Waldemurze, że tez muszę zacytować jedynego Wilqa - "Bo to są kolosy o glinianych chujach!!!", myślę, że bardzo celne porównanie ;P

wldemus pisze...

taaak, to chyba celna metafora, czasami też mam wrażenie, że większość z tych cwaniaczków to banda niebieskich wiewiórek...

http://www.youtube.com/watch?v=2LrQwCCVStc

doro pisze...

Waldini, płaczę rzewnymi łzami ze śmiechu, komputer sobie zaryczałam ;DDD

wldemus pisze...

nic dziwnego, faktycznie łzy przy tym leją się strumieniami...