niedziela, 8 maja 2011

mrówki




Znacznie wzrosła oglądalność bloga, dosyć - powiedziałabym - niezasłużenie. Zaczęłam drążyć jak w budyniu - i jest! Tytuł jednego z postów zawiera w sobie wyrażenie "skróty klawiaturowe". I tu wpadli w pułapkę wszyscy ci nieszczęśnicy, którzy zawierzyli goglom i szukali! Szukali, szukali, jakże dziwnie pomieszali wszelkie statystyki, wywlekli do góry dnem secesję (pewnie szukano do matury?), Magdalenę Abakanowicz, kilka innych spraw.

Dziś niemal zaczęło być ciepło. Półgębkiem trochę, raczej nieznacznie.
Piekę chleb i pasztet z grochu, ciocia przyrządziła wyśmienity ryż z warzywami. Placek został wciągnięty do gąb tak błyskawicznie, że nikt nawet nie pamięta gabarytów blachy, tylko kręci się wokół kuchni, wąchając wspomnienia.

Uczę się i meczę się! Trochę tego za dużo. Trochę nikogo to nie interesuje, trochę muszę przestać na to zważać - wszak robota musi być zrobiona dobrze, nie wobec ludzi jest to umowa, lecz wobec Boga. Tak się umówiliśmy.

Dostałam piękną chustę. Chusta jest utkana z brązu szeleszczącego śniegiem, trochę drewnianego, odrobinę papierowego, o zmiennej grubości, o niezwykłych nieregularnościach! Jest jak sieć rybacka po długim połowie, dokładnie taka, jak lubię! Dziękuję ;*

Tylko mrowienie nie zapowiada niczego dobrego. Mrowienie wróży niedowład możności.

Pasztet zadzwonił, że jest gotów.
Szykujcie rozmaryn!




Moje studentki przy pracy.

7 komentarzy:

hds pisze...

Takie nieopatrzne wyrażenia i tytuły we wpisach, potrafią strasznie namieszać w statystykach ;]

Na mrówki jakiś mrówkolep lub mrówkolew by się przydał ;>

doro pisze...

Najwięcej potrafi namieszać matura ;P
Mrówki zwalczę mrówkami. Akupunkturą ;D

Kimonek pisze...

;] też się takim dzobakiem było :)
zajęcia ze złoceń zapamiętam na długo- mimo że nie wolno było mi się z Rabką śmiać, bo złoto fruwało ;] heheh

mrowienie, niech nie mrowi ;]
przysyłam ciepła dużo, do rozgrzania tych kręgów :* nie daj się Doro :)

a chustę z chęcią sam bym przygarną ;]
można pożyczyć na has? heheh

doro pisze...

Zobaczę, co się da zrobić. Coś mi przyszło do głowy.
Dziękuję, w takim razie zakręcam kaloryfery i zdejmuję przywiązanego do pleców kota!

kura domestica pisze...

Doro, czy na Twoje mrówki można zadziałać cielesnymi ćwiczeniami? Bo tu z tyłu mnie, kręgosłup podpowiada, że takie coś jedno na niego wpływa pozytywnie. A wie, co mówi - zaręczam. Jemu dobrze robi 10 minut dziennie pilates rozciągającego. Jeśli zechcesz sobie zaaplikować owe pilatesy kot będzie potrzebny jedynie jako widz, coby z zaskoczeniem obserwował, jak sama zamieniasz się w kota. Link podaję: 10min przyjemności.

doro pisze...

Kuro Droga, dziękuję! To już mam piękny apgrejd do mojej codziennej godzinnej męki na karimatce! ;*

Aneta pisze...

Te szablony na ścianie :)