wtorek, 17 maja 2011

czy smutek wysycha?




Pani z rowerem, co go zostawiła przed ciuchlandem: - A wstawać rano już siły nie mam, a muszę synowi kanapki naszykować.
Pani ciuchlandowa, Kopcąca Zocha co już rzuciła: - A ile syn ma latek?
Pani z rowerem: - Skończył 40 ale ja go tak kocham, że wszystko bym dla niego zrobiła, ale siły znajdę jakoś.
Zocha, co rzuciła: - To po co pani mu właściwie te kanapki robi, nie może sam?
Pani z rowerem: - Bo jest dyrektorem banku i spieszy się do pracy na rano, to sobie nie zrobi!

Wychynęłam z przymierzalni jak kobra spod wyrka Kleopatry, żeby obejrzeć Matkę Polkę Polskiego Bankiera, strój mój zaś powabny składał się z namiotowego ponczo o proweniencjach indyjskich. "Jakże pani w tym dobrze!", zakrzyknęły, a Zocha otworzyła kasę głosnym "dzyńńń". Nie pierwszy raz ukochanie absurdu pogrążyło mnie finansowo. 12 zetów!!

Gorąco, niesłusznie gorąco! Cztery kilo temu byłam bardziej zadowolona z życia. Tragedii nie ma, dziecko na wycieczce szkolnej, turlam kulki z kaszy jaglanej z daktylami, mam kilka nowych powodów do radości - nowa niemacana prasa branżowa, imbir w całości, brak deseru i wielkie postanowienie poprawy.I Green mnie cytuje, jestem sławna wieszcząc uwiąd ciemiężycielom ! Trzymajcie kciuki za Green. Trzymajcie kciuki też za Monię, aby ze szpitala w końcu wróciła.

Jak tak szłam slalomem pomiędzy robotnikami demolującymi wszystkie chodniki mojego tymczasowego świata, zobaczyłam jednego - dziwacznie zgiętego. Natychmiast przypomniałam sobie Bakakaj, lekturę tak piękną co absurdalną, i scenę z marynarzami, którzy ruchem robaczkowym wciągani są na maszty. Dalej już poleciały wspomnienia Mrożka, Miłosza i wymiany zdań w Dziennikach o "Umyśle zniewolonym", zawsze czytanym w wyginającym upale, aby naturalnie wspomóc grozę. Tak zatoczyłam koło miasta i koło czasu wolnego, wracając po nitce krawężnika do Pornografii Gombrowicza. Z zamyślenia wyrwały mnie opalizujące, seledynowe zwłoki jaszczurki.

Jechałam kiedyś pociągiem do Krakowa, dziewczęciem młodym będąc. Dziewczęciem będąc wyglądałam tym bardziej jak dziecko. Dosiadła się przemiła staruszka, a trajkotać poczęła, zwierzać się, narzekać na młodych, na ich zidiocenie, rozwiązłość, czczość. Ale ja - młoda pani, jestem kwiatem, chlubą, fiołkiem młodzieży polskiej - jadę i czytam, czytam książkę, nie durnowatą krzyżówkę czy gazetę, o literatura! A CO WŁAŚCIWIE PANIENKA CZYTA, rozległo się jak kapiąca słodycz karmelków, na co odpowiedziałam ze szczerą radością, demonstrując białą okładkę z czerwonym tytułem : PO_RNO_GRA_FIĘ!!!


gif z archiwum stronki: http://tusk.ownlog.com

15 komentarzy:

Green pisze...

;]

Natalia pisze...

Się uśmiałam :)

bajerowicz@o2.pl pisze...

Niech Ci ponczo lekkim będzie :DDDDDDDDDDDDD Obśmiałam się jak norka :DDDDDDDDDDDDDDD

Anonimowy pisze...

co za @!

doro pisze...

ja?? ;)))

patkowa pisze...

A wciąż powtarzają nam, że kiedyś to była genialna młodzież, a teraz - a tfu, a tfu! A tu widzisz. Dawniej Panie też narzekały.

Adept Sztuki pisze...

Ponczo na lato? Odważnie ;P

kura domestica pisze...

Ty ponczo, a ja tunikę made in Hong-Kong z dwuprocentową domieszką jedwabiu. Pani przy kasie nie znam, ale patrzyła na mnie dziwnie - jakby oczyma wyobraźni widziała dziwne przebieranki ze mną w roli głównej.
Fajnie tam u Ciebie :)
Bardzo lubię Twoje "płynięcie myśli" - ja moich nie jestem w stanie dogonić. A co dopiero sobie przypomnieć.

anioł kulawy pisze...

I Green i Monia mają nie tylko moje kciuki, ale i anielskie otulenie. Sama powiedz: czy to nie dużo?
Dzielne kobietki ;))

Green pisze...

Zioło z wkładkom poszło pocztą polską.
Dopiero dzisiaj, bo jestem niewydarzona ;)

PS. MONIA, MONIA - 3MAJ SIĘ TAM I WYŁAŹ ZE SZPITALNI.
TO NIE JEST MIEJSCE DLA CIEBIE.
pozdr. - e.

doro pisze...

reen, dziękuję w imieniu kota i swoim! Oraz w imieniu populacji dzikich kotów w promieniu 20 kilometrów. Mam nadzieję, że dopisałaś swój adres, ponieważ one zamierzają Cię znaleźć, jeśli towar będzie słaby ;)

Green pisze...

Towar nie jest słaby.
Wyobraź sobie, że kiedy dostałam zioło z innym towarem, to tylko ten koci grass był dodatkowo zapakowany w folię.

Jednakże obiecuję, że jeżeli koty przyjdą z reklamacją...(już mam wizualizację 40 zapienionych) w odwecie naślę na Ciebie faraonki mrówki. I sowy w okresie marcowania się ;].
Nie to żebym była wredna, ale ... ;p

doro pisze...

A grałaś w bakugany?
MOJE ZAŚLINIONE DWA KOTY PRZECIWKO TWOIM PIĘCIU ROZCHUCIAŁYM SOWOOOOOM! pszszszszs!!!!! xD

Green pisze...

O_o

słowa malowane pisze...

Tak tak, Kochana, nie ma nic gorszego niż nadopiekuńczość:) Boję się tego i czasem sobie roję takie przyszłościowe horrorki.
Poncho? Ależ Wodzu, co Wódz!:)