poniedziałek, 14 lutego 2011

tiramisu lutowe





Witajcie, Dzieci.
Okropne sny dziś miałam, ciągnęły się za mną również w drodze do kuchni, jak przydeptanemu robakowi flaki. Grecja znów zatonęła na skutek globalnego ocieplenia plus kilka rodzinnych katastrof, dziwne staruszki, wywracające się w nieznanych miastach, zmiana imion.... sio!

Jak piękna rzeczą w blogu jest kompletny brak przymusu pisania składnego i mądrego, jak uroczo wsiąkam w brak celu i struktury, jak homogenizowane staje się opowiadanie! Przytulna forma, adoptująca sieroty kulejącego stylu, niewyklutych pomysłów, okrywająca maminym gestem grafomanię, jak śpiącego szczeniaczka.

Jem sobie dziś na śniadanko tiramisu z kawą. Troszeczkę obeschło. Nic nie szkodzi.
Śnił mi się też egzamin na dziwnych studiach; przytłaczające wrażenie, że nic nie umiem zawsze przypomina mi w realu, że ostatni będą pierwszymi, a wiatr wieje, kędy chce, w związku z tym złośliwość i irytacja w czasie egzaminowania ulatuje jak z balonika. Rzeczywistość trzyma mnie na dystans snem! Powiedzcie mi tylko, jak trzy tygodnie po zakończeniu sesji można sobie przypomnieć, że nie przystąpiło się, pisząc mejla zatytułowanego "nie wiem, jak to się stało"? Jak do tego ma się doświadczenie z lat niesłusznie odległych, kiedy za dwie nieobecności powtarzało się rok, siedząc za karę w pierwszej ławce, i będąc odpytywanym z Platona i Jaspersa?

Świat niezmiennie ewoluuje.

Niedawno chyba potwierdzono, że nie będziemy rozszerzać się w nieskończoność, tylko do pewnego momentu, a później znów nastąpi kurczenie i Wielkie Bum, dając początek nowemu. Wszechświat najpierw posiwieje i zacznie się garbić, zawróci w stronę dawno nie odwiedzanych okolic z dzieciństwa, a na koniec wróci w rejony, gdzie się narodził. Na razie jednak wciąż lecimy na tym samym kulistym wózku.



Enyłej, jest ładny dzień. Łukaszu - zakwas dziś wyjedzie z poczty w Twoją stronę, pamiętaj o wstawieniu go do lodówki, jak już przyjdzie. Ważne, aby ciasto było w miarę gęste, trudne do nakładania i mieszania. Życzę wspaniałych chlebów!


9 komentarzy:

Kimonek pisze...

no są wieści :D są wieści :D
a myslałem ze już zaczęła sie wedrówka marcowa ze swoimi pipulami ;] ja dziś tez poznałem smak zaklejonego oka ;] które jeszcze we mnie siedzi ;] sen 3 godzinny- ale jaki błogi ;] zaraz cypis u mych wrót stanie, a ja jeszcze wewnętrzną walkę prowadzę ;] ha ha

przypomnienie sobie o sesji- lepiej późno niż wcale ha ha ha
oj tam oj tam ;] umarłemu się nie zdarzy ;]

pozdrawiam :D

Aneta pisze...

melduję, że aktywność dziwnych staruszek odnotowuje się w innych sennych rewirach także. Na szczęście dziecko staczające się wózkiem wprost na ruchliwą ulicę okazuje się być trzema wiewiórkami ;)

Miłego dnia!

Dom bez namiaru pisze...

Koszmarne sny potrafią czasem zepsuć człowiekowi dzień.... Myśli się o nich, szuka sensu.. Całe szczęście, że istnieje takie tiramisu, które zjedzona rano, na głodniaka, pozwoli przenieść się w całkiem inna rzeczywistość... choć nie do końca realną! Miłego dnia!

agakan pisze...

Mam nadzieję, że te koszmary nie są efektem łikendowej wizyty u nas;)

doro pisze...

AAAAAaaależ jak moooożesz??! To raczej trauma po gwałtownym powrocie do pustelni!
Wspominamy z rozrzewnieniem ;D

Portier pisze...

Źle ze mną. Widzę dwa koty. :)

Regina pisze...

These are beautiful photos of tiny snow flakes and your kitty.. Congrats on your husbands album!! That is awesome..how talented you guys are!!

AgaWa pisze...

Zachwycające zdjęcia, klimatyczne, cudne! Dołączam do grona fanów

bajerowicz@o2.pl pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.