poniedziałek, 12 lipca 2010

uroda chwili









































fot:dr

Poranki są gorące i krótkie a koniczyna rośnie nawet w betonowych rozpadlinach.
Jutro będziemy robić sok z malin.
Muszę polubić tic-taki, ileż można odmawiać synowi, gdy częstuje?

8 komentarzy:

Kilauea Poetry pisze...

Love the web (and background), the tiny flowers and the grass!! Beautiful..the shadows look lovely!

słowa malowane pisze...

Mlaskam z zachwytu, Doro, umiesz zobaczyć więcej niż pan ogrodnik od niszczenia chwastów:)masz zamontowany czuły szperacz do zbierania cudnych okruchów:)
Tiktaki? Może je połykaj?

kura domestica pisze...

Też to uwielbiam - grę świateł i cieni, kontrasty i zaskoczenia.
Zaskakują mnie najbardziej, gdy nie mam przy sobie aparatu ;)
Tak, jak wczoraj - paralotniarz nad moja głową, gniazdo bocianie, ptaki w polu, zachód słońca. A ja bez aparatu!
Dobrze, że Ty go masz w odpowiedniej chwili :)

Daniel Correa pisze...

Todas maravilhosas, me identifico muito com esse tipo de fotografia...
Parabens! :)

Kaś pisze...

uwielbiam poranki....spokój z nich płynący...

(KK) pisze...

A jakie piękne pajęczyny! Kocham pajęczyny na łąkach, kiedyś z wakacji na Suwalszczyźnie przywiozłam ze trzy klisze z samymi pajęczynami :))

doro pisze...

KK - pajęczyn Ci u nas dostatek, z niepokojem czekam na sierpień i takie pająki w paski, jak osy - robią pajęczyny metr nad ziemią i siadają w środku, wyglądając jak orchidea. Będzie ich znowu cała łąka.

Kaś - ja też!

Daniel - thank You for visit and comment!

Kuro - aparat to mi przyrósł do odwłoka na stałe ;)

Paulinko - ;***

Regina - Your opinion make me feel like professional ;)) thanx!!

lelevina pisze...

Rewelacyjne światło! Czasem wieczorami też wychodzą niezłe zdjęcia. A czterolistna ta koniczyna może? ;)