czwartek, 15 lipca 2010

dzyndzel mi urwło





czyli spust migawki odpadł, w związku z tym nie będzie więcej zdjęć.
Ale możecie jeszcze rzucić chłodnym okiem na horror, jaki rozegral się w krzakach - pajęczak załatwił muchooskę. Nie wiem, jak ona się fachowo nazywa. Nazywała, bo właśnie ją trawi.

8 komentarzy:

kura domestica pisze...

Kurka, nie nadążam za wpisami- ja tu piszę komentarz do nowego wpisu, a wpis już się zdezaktualizował.
Pytam się jednakże jakim prawem urwło dzyndzel? Jesteś przecież dyżurnym fotografem, bo ja ciągle nie mam aparatu w strategicznych momentach :) Dramat!
I w tych krzakach też dramat!
;)

doro pisze...

właśnie gmeram szpilką w spuście bo muszę koniecznie kwitnącą tykwę złapać!!!!!

Pchełka pisze...

mały thriller na noc :))serdeczności...nie grzeb tam!!!

W drodze... pisze...

To przylep jakoś ten dzyndzel :) Bo ja straszliwie lubię oglądać Twoje focenia :)

Otusiunio pisze...

ależ perfekcyjne te i poniżej fotografie;)

Jakub Ruszniak pisze...

Mucha nie ma szans :) Pozdrawiam serdecznie! :)

Kilauea Poetry pisze...

Charming- just like out of a story book! Beautiful captures Doro- have a great weekend!

LE CHEMIN DES GRANDS JARDINS pisze...

Très jolies photos de nos amies les bêtes. Il est pour moi, très troublant de croiser le regard de tous petits animaux. On peut y lire, l'étonnement, la peur, la paix, la curiosité. C'est la vie qui nous parvient dans ces échanges et l'on se prend à les aimer encore plus.
Bravo pour ces photos;
à bientôt,

Roger