piątek, 13 lipca 2012

sen o oscypku


Czuję się przewalana i potrącana przez biegnące galopem godziny. Wokół mnie jednak dziwny bezruch teraźniejszości - skutki uboczne środków konserwujących ser?
Tymczasem wzbiera we mnie zachwyt wizytą Siostry, niedługo wykipię i pokażę, co dostałam.

8 komentarzy:

M. pisze...

No jakże to? Jedynym środkiem konserwującym oscypek, powinien być dym! Olchowy albo jabłoniowy. Czereśniowy. Ze starych, odłamanych gałęzi najlepszy.
Właśnie robię ser kozi. Te, co trochę dojrzały, jutro hop do wędzenia. Młodziaki muszą trochę poczekać aż zmądrzeją :)
Bezruch nie jest zły, jeżeli to nie cisza przed burzą.
Ech ... Siostra ...
Pozdrawiam serdecznie i życzę smacznego!
Jedynaczka M.

doro pisze...

Droga M! co mi zatem góralki za ciemnotę ze solanką wciskały? ;DDD ja się nie znam!

doro pisze...

ps.czy praktykujesz formę sprzedaży zdalnej i transportu kurierem?

doro pisze...

ps II, Siostra duchowa, ja też jedynaczką!

M. pisze...

Ach, czyli sól Ci robi skutki!
Nie pomyślałam o soli, bo każdy ser jest solony, a ja się na wyjątkowości oscypka skupiłam :)
Góralki prawdę prawiły - solanka oczywiście.
W zeszłym roku praktykowałam, ale w tym, nie jestem w stanie zrealizować zamówień, do których się zobowiązałam i głupio ciut.
Sprawy serów podróżujących nie zamykamy, bo kto wie ...
Ja wiem, że duchowa! Przynajmniej geny nie przeszkadzają w bliskości :)

słowa malowane pisze...

A geny niestety - same wiecie:)
Jo tam z serów najbardziej lubię jeść.
A tak swoją drogą, droga M. to myślę, żeś Ty kolejna. Do odznaczenia. Siostro.

M. pisze...

Ooooo!

doro pisze...

Blady strach przebiegł po plecach ;DD