czwartek, 7 lutego 2013

patrząc Beltingiem


Pejzaż drzewny na zamarzniętej szybie jawi mi się jako stwór jednoręki lub postacie pochylające się nad przeręblem, pod którym pływam jako ryba.

To moje oko tworzy OBRAZ.

"Naturalnie to człowiek jest miejscem obrazów. Dlaczego naturalnie? Ponieważ jest on naturalnym miejscem obrazów, niejako żywym organem dla obrazów. Mimo wszystkich aparatów, za pomocą których wysyłamy i magazynujemy dzisiaj obrazy , wyłącznie człowiek jest miejscem , w którym są odbierane i interpretowane w sposób żywy (...)."
Hans Belting, Antropologia obrazu. Uniwersitas, Kraków 2012.

Korzystając z tej smacznej oczywistości pozwalam sobie na u-myślne malarstwo. Upitrasić obraz z bzdur wierutnych, które są bigosem uczuć, myśli i historii!  Jesteśmy chodzącymi bibliotekami obrazów cyfrowych, zaopatrzonych w pliki zapachu, smaku i dotyku.



3 komentarze:

M. pisze...

... i dźwięku.
Mamy jeszcze słowa, którymi nieudolnie próbujemy opisać swoje bigosy wewnętrzne.
Mój bigos, patrząc na Twoje zdjęcie, zawołał - toż to Otik za szybą!
Poza tym, mój bigos bardzo ceni Twój bigos, tzn. to pozwalasz kompowi pokazać.

doro pisze...

Ależ dźwięku też! Choć ja akurat słabo go zapamiętuję.
mÓJ bigos kłania się Twojemu nisko ;DD

d. pisze...

Pewnie zapachów i dotyków również, ale może dlatego, że wspomnienie jest jedną wielką taśmą zmysłów. Obraz działa najintensywniej i pewnie przez milczenie, bo braku dźwięków boimy się najbardziej.

Pozdrawiam serdecznie!