niedziela, 4 listopada 2012

spokoju szukam

To niemal niemożliwe. Gromadzę go w reklamówkach, na tekturowych tackach, w kubeczkach po kefirze.
A później niespodziewanie wpada kot i wszystko rozlewa, obryzgane ściany kumulują lęki i napięcia.
Spokój trzeba trzymać we wiadrze, wtedy się nie wylewa.
No i tak codziennie, biorę ścierkę i od nowa zbieram.

Ale jest już u mnie płyta Miąższu! Piękna i mądrze zaśpiewana, bez grama spokoju! Mogę ją wałkować cały czas. Uwielbiam Aśkę, która jest narysowana wewnątrz okładki jak z diabłem pali Giewonty!

Co w jesieni jest takiego, że człowiekowi wszędzie ciasno albo za szeroko, nigdy w sam raz?
Czekam na książeczki z alledro.




5 komentarzy:

Emi pisze...

Orzechy Wanitatywne. Cóż je mogło tak wyżreć? Jakieś zwirzątko o stalowych żuchwach? ;)

M. pisze...

Myszki ze spokojem zjadają orzechy jesienią. Nie boją się zimy?
Jak Ty jesień, tak ja czuję wiosnę. Wszystko jest w niej za bardzo, za mocno i ma ostre krawędzie. Nie potrafię się w nią wpasować.
Może spokój szuka miejsca do zwinięcia się w kłębek i łazi i kręci się marudnie. Jakiś wyścielony miękko koszyczek?
A może idą zmiany i o spokoju nie ma mowy i już.
Uściski!

słowa malowane pisze...

No i sama widzisz, jak to jest. Nie idzie wytrzymać!

doro pisze...

Hihihi

lafle pisze...

a wszystko dlatego, że orzechy są dziurawe. i jak się ma nie wylewać?
;)