czwartek, 15 kwietnia 2010

Ptasie szaleńssssssstwo




Kolory na drzewach ruszyły..
Słucham całodobowo zaokiennych skrzeczeń, pisków, miauków, pohukiwań i ćwierkania. Na cześć tego ptaszyska, co się drze nieprzerwanie od dwóch dni i już chrypnie, wypiję herbatę z sokiem malinowym.

A to mój chiński, powstały na bazie piłeczki ping-pongowej wróbelek z hurtowni ozdób.



Paper and sticks, acrylic paint; this bird is not my work, but I love it ;)

A po wizycie u weterynarza dumanie nad rasami kotów...

Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę




Zamknęłam oczy, nie chcę słyszeć wiadomości, nie czytam i nie słucham dzienników.
Wczoraj kupiłam dwa zaległe TP, 2+3D i Arteon, oczywiście zasnęłam z twarzą w artykule o Maciejowskim - bez szczególnych antypatii, nie nie... tylko już dawno nie miałam tak wymiętolonej gazety do porannej kawy..

Zaciskam zęby i czekam na koniec tygodnia - medialny spektakl przypomina już arenę amfiteatru Flawiuszy z wywiadami i wypowiedziami rzucanymi na pożarcie tłumu. Marty mi szkoda; na jej oczach drugi raz szarpią ciałami rodziców.

Polecam refleksję L.Bukowskiego, fragment;
(...)
Gdzie to wszystko ginie w chrześcijaństwie zaprzęgniętym do odgrywania narodowego Spektaklu?
Rozpoczęto ( w sobotę) od modlitw, od jedynego i najprawdziwszego miejsca chrześcijańskiego współczucia dla ofiar, a teraz zdaje się nawet może z lekkim przestrachem hierarchowie dzielą miejsca w katedrach i sanktuariach, boją się, czy w dobrym miejscu wykuli otwory w ścianach dla trumien... A gdzie jest skromność, cisza, zawieszenie sądów, zdanie się na Boga - zrobisz ze mną, co zechcesz - gdzie to wszystko się podziało?
I przecież dla ludzi wierzących - to jest niewymazywalna perspektywa chrześcijańskiej wiary, pistis, jedyna przynależność: do Chrystusa - chodzi o to i jedynie o to, żeby Zmarły spotkał Chrystusa na drodze do Emaus ( o to trzeba się modlić), żeby ich drogi się przecięły, a nie żeby w dniu Ostatecznym spóźnił się na to spotkanie, bo musiał zagubiony krążyć po korytarzach i lochach i najpierw przywitać się z 30 królami i ich małżonkami i gwardią i paziami, i kucharzami, i rycerzami, i kompozytorami menuetów...
(...)

http://lechbukowski.blog.onet.pl/LXIX,2,ID404504437,RS1,n
Można tam wpisywać komentarze, o ile cokolwiek byłoby jeszcze do powiedzenia w tej sprawie. Mi się mówić już nie chce.











-------------------------------------------------------------------------------------
Drobny uśmiech na dziś: dziecko smęciło się niemiłosiernie po domu (deszcz - wiadomo - dzieci - się - nuuuudzą) więc dostało muszelki winniczków (? pewnie to nie winniczki tylko koziorogi ;DDD). Ogląda je, porównuje i myśli.
Wiesz mamo, ten ślimor to miał wyjątkowy gust - jako jedyny różową muszelkę sobie zrobił, a wszystkie pozostałe - żółte w czarne paski!
No jak nic tylko gość wystroił się na snail-parade....



fot:Adam Bujak

środa, 14 kwietnia 2010

Skorniczone



Miłe złego początki:



Drewno wielopokoleniowe, po dobrowolnych przesiedleniach, 23 1/2 karatowe złoto. Będzie jeszcze miejscowo podmalowane i bejcowane. Korniczy kompleks mieszkaniowy objawi się w pełnym splendorze.



Reszta pomysłów na blogu starego sadu.

sobota, 10 kwietnia 2010

Prasowanie Rzeczy Ostatecznych

Zamyślona jestem od rana, odkąd telefony moich studentów zaczęły na zajęciach podskakiwać w obłąkanym tańcu sms-ów, moja również. Sms od mojej mamy wieszczy tylko rzeczy niezwykłej wagi. Wagi państwowej.
Jak nad czymś intensywnie myślę, to prasuję. W głowie dźwięczy mi spokojny i zdumiony głos premiera Mazowieckiego " Pytacie mnie, a ja nie wiem co wam odpowiedzieć".
Wciąż szukam kolejnych ubrań do rozmyślań. Może komuś coś wyprasować?


(in english about this tragedy:) http://politics.gather.com/viewArticle.action?articleId=281474978164415

piątek, 9 kwietnia 2010

Totemiczne kredki

w pudełeczku noszę, ale takiego dłutka obrotowego to nie mam, bo zgubiłam ;(
Ktokolwiek znajdzie - niech powie!
Dziś szoruję papierem ściernym deski pod złocenia, doczyszczam gipsy i robię podmalówki.W ogrodzie. Wiosna! Koty wiszą łbami do dołu ze schodów i skubią trawę jak pręgowane owce (inspiro dla Kasi Bajerowicz ;D) Posadziłam tykwy w doniczkach, czas zaplanować pergolę przy pracowni!
Jutro o 8 rano będę ze studentami wgrzewać flex w materiał, pozwól mi Boże, żebym to przeżyła bez ran topionych i pożaru szkoły.




Detal - szczurek.
Cudne, prawda? Precyzja dentystyczna.

----> http://www.diemchau.com/
blog: http://tinyhaus.blogspot.com/

czwartek, 8 kwietnia 2010

Reklama dźwignią handlu

Mój ulubiony sklepik z Art.Metalowymi "U Dziadka" - wytworna ekspozycja wpisująca się w nurt sztuki konceptualnej:




czyli czym sklep bogaty na wiosnę tym rad ;D
Pozdrawiam panie sprzedawczynie!

fot:hipkowa komóra

Ubi nihil, ibi nihil

Ciekawego posta wysmarował jeden z moich ulubionych blogerów o projektowaniu. Weszłabym głębiej i ukłoniła się Ockhamowi; nie mnożyć bytów!

Chyba już każdy boi się zaglądać do lodówki po świętach - CO ZROBIĆ Z TYM CIASTEM I SAŁATKĄ??? Co zrobić z pchającą się w okna wiosną i nowymi modami? Gdzie upakować ów nadmiar, nie tylko kilogramów w pasie, również rozrost oczekiwań, apetyt na nowości? Jak zareagować na piękną promocję dysków mobilnych?
Co zrobić?

Nic nie robić ;D
Wypaść z obiegu, co za satysfakcja! Być wszystkim i niczym, do niczego się nie mieszać....Ubi nihil, ibi nihil.




Autor:kiddo



http://www.pakamera.pl/torebki-z-recyclingu-duza-torba-na-ramie-nicaragua-nr332866.htm
http://www.pakamera.pl/torebki-z-recyclingu-duza-torba-na-ramie-nicaragua-nr336335.htm
www.pakamera.pl

Polecam :



http://zsah.blox.pl/html
Przeczytajcie i pooglądajcie sami.


UEG założone przez Michała Łojewskiego i Anię Kuczyńską to concept-fashion brand produkująca proste ubrania wykonane głównie z tyveku, bazujące na teorii konsumpcjonizmu, posługujące się współczesnym językiem ikon i znaków. Grafika zajmuje naczelne miejsce w każdym z projektów i zwykle oprócz wymiaru estetycznego pełni również funkcję manifestu.



Pomysł był już wałkowany wiele razy, również w Polsce, a tu echa zagramaniczne, - torby zrobione np. z folii plandekowych (zużyte reklamy, banery, itp.)
http://www.dezeen.com/2009/08/13/billboard-bags-by-artecnica/




Czyż to nie poczciwe siatki noszone przez nasze mamy i babcie do sklepu jak za dawnych, przedreklamówkowych czasów?





Ps. A propos - moją pierwszą foliową reklamówką była jednorazówka austriacka z sieci sklepów Aldi. Od tego symbolu luksusu z zachodniej Europy wzięliśmy imię dla naszego pierwszego psa w 1986 roku.

wtorek, 6 kwietnia 2010

Baby Wielkanocne ;D








Z pozdrowieniami dla Gospodarzy i Szanownych Gości Świątecznych - Wędrownej Konsuelli, Victora i Victorii, Basi i Artka - składa autorka bloga wraz z Wandeczką!
Koszulki - prawa na 10-lecie festiwalu Satyrblues (projekt Victora), lewa - gadżet na koncert Rycha Kotzena w czerwcu (pomysł i wykonanie Michała) ;D Więcej info w czasie najbliższej audycji Blues Attack w Radio Rzeszów (vide banerek w pasku bocznym bloga) - słuchajcie, a prawdopodobonie usłyszycie nas w zapowiedzi ;D

Obrazek autorstwa Adamusa z prywatnej kolekcji Redactora Victora. Dziekuję za udostępnienie. Czuję się jak Nergal u boku Dody ;D


ps. wyślij SMS na nr 666 o treści jak w temacie, a otrzymasz tapetę do komóry z naszym zdjęciem!

niedziela, 4 kwietnia 2010

czwartek, 1 kwietnia 2010

Wielki Piątek ciszy







Matthias Grunewald, Ukrzyżowanie ( Ołtarz z Isenheim, całość [jeden z widoków, bo to poliptyk] i fragment; 1515 – 1516, Musee d'Unterlinden, Colmar )

(...)Na innym obrazie, dziś w muzeum w Karlsruhe, Grunewald poszedł znacznie dalej. Tradycyjna korona cierniowa na głowie Chrystusa przemieniła się w prawdziwy krzak, żywą istotę, która rośnie, kwitnie, usycha i umiera. Przypomina mi się święty Paweł i ósmy rozdział listu do Rzymian ( na pewno znany doskonale Grunwaldowi), w którym mówi on, że również przyroda oczekuje niecierpliwie objawienia synów Bożych, ma nadzieję, że zostanie wyzwolona z niewoli zepsucia i aż dotąd jęczy i wzdycha w „bólach rodzenia". Również ten krzak na czole Chrystusa oczekiwał objawienia, płakał w „bólach rodzenia", rodząc Chrystusa i siebie samego, stając się Synem Bożym. Bóg wysłuchał jego modlitw. Krzak stał się na powrót żywą istotą i teraz, w chwili śmierci Chrystusa, po kilku zaledwie latach wyzwolenia, traci swoją „limfę", schnie i więdnie: wyzwolenie trwało jedną chwilę i teraz wygląda na to, że skończyło się na zawsze. Dostojewski nie pojechał nigdy do Kolmaru, lecz z pewnością na widok poliptyku Grunewalda powiedziałby z większą racją to, co powiedział w Bazylei (przed obrazem Holbeina), a mianowicie: że ciało Chrystusa pogrążone w śmierci, każe mu myśleć, iż Zmartwychwstanie nie miało nigdy miejsca: było tylko kłamstwem, legendą. Żaden Chrystus nigdy nie zmartwychwstał. „Ale jeśli Chrystus me zmartwychwstał - powiadał Św. Paweł - daremne jest nasze nauczanie i wasza wiara".(...)




[wybór tekstu i ilustracji od L.Bukowskiego]



przeł. Joanna Ugniewska

przy-gotowania

Dziś pieczenie chleba, karpatki z ananasem i posypką kawową, ciąg dalszy mycia okien. Niestety wykręt na ból głowy i pleców nie działa; musiałam jednak wypróbować, bo generalnie jest niezawodny.
I malowanie pisanek, bo wyjedziemy do Lublina wcześniej.
Wszyscy, którzy nie muszą sprzątać, niech odpoczywają!

Wesołych świąt!






Monia, szykuję Ci pokój ze zdziczałym kotem, ale sprzedam Ci patent na niego - nie bój nic! ;)

-----------------------------------------------------------------------------
jaja powyżej - wydmuszki naturalne, wapienne, rzeźbione wiertełkiem. Polecam sprawdzić u Agaty na blogu ;)
znalazła:Piece_of_glas
http://ilikedesign.blox.pl/2010/03/krucha-materia.html
fot:www.hemmy.net

środa, 31 marca 2010

Surrealizm magiczny i dzięcioły


Pisałam nie raz, że Przemyski park jest czymś w rodzaju portalu czasoprzestrzennego; przekraczam bramę jak Alicja i już nic nie dzieje się normalnie, logicznie. Wydam kiedyś opowiadania bakończyckie jako kontynuację „opowieści niezwykłych” Rzewuskiego..

Zasnąć wczoraj z wieczora nie mogłam, albowiem śpiew ptaków i niezwykle jasna pierwsza wiosenna pełnia zmieniła noc w dzień, dzień obfitujący w wicie gniazd, walki terytorialne i zaloty. Zresztą „śpiew” to eufemizm; dziobaki po prostu obłędnie darły ryja. Słowiki, kosy, sójki, dzięcioły, jemiołuszki – towarzystwo urządziło sobie zlot na moim oknem. W dodatku jakiś ludzki dzięcioł tłukł się za ścianą szafkami.
Trwało to do 2 w nocy. O 6:00 wstałam, zmiotłam budzik, ból głowy złagodziłam kawą i zdobyczami farmakologii, oczami zjadłam banana i zasiadłam do komputera, aby pracować i przygotować wykłady.

Poprzedniego dnia, o ile pamiętacie, sprzątał pod oknem mojego pokoju hotelowego pan z firmy budowlanej. Trwało to do późnych godzin popołudniowych. Pan po przerzuceniu kilku ton gruzu udał się do samochodu dostawczego i tyle go widziałam.

Jakież było moje zaskoczenie, gdy ten sam osobnik o roześmianej fizys i bliźnie na skroni objawił mi się w okienku i pomachał, przyjaźnie wykrzykując: „A pani od wczoraj tak siedzi? To tyle do sesji tej nauki? Proszę odpocząć” .
Pan zniknął za kupą gruzu i pojawił się po godzinie, tak samo znienacka, pukając w okienko. "WESOŁYCH ŚWIĄT CHCIAŁEM ŻYCZYĆ!" I wyciąga do mnie grabę do uścisku. Otworzyłam zatem okno, przyjęłam życzenia, wysłuchałam słabego żalu, że byliśmy od wczoraj sąsiadami i on o tym nie wiedział, a szkoda! (...)

Tak więc mam pełny przegląd a). Planowanych inwestycji na rok bieżący, b). Obecnych robót zaczętych i rozbabranych w Rzeszowie i Kolbuszowej, c) szczerego żalu z powodu nie-kontynuowanej a tak miło rozpoczętej znajomości

Aha. Zielony dzięcioł, który obskubuje zewnętrzny tynk ze ściany rektoratu to dzięcioł zielonosiwy, żywiący się mrówkami ;) Paulina znalazła i podesłała ;)

źródło zdjęcia:http://plfoto.com/1838708/zdjecie.html
autor fotografii:Steel

wtorek, 30 marca 2010

Lista oczywista



Im więcej się dzieje, tym łatwiej nad tym zapanować. To paradoksalne stwierdzenie łatwo udowodnić - kiedy w niezbadanych czeluściach budynku ginie jedyne narzędzie pracy -rzutnik cyfrowy a pojawia się telewizor bez kabla USB a za to z wejściem takowym, człowiek dostaje nagłego rozszerzenia naczyń, skrętu kiszek i mrowienia pod powiekami, po czym w 10 sekund dokonuje transformacji w potwora i przeinacza wszystko, co miał powiedzieć w ciągu trzech godzin w półgodzinny strumień świadomości pitolenia (vide Joyce i nieoceniony Gombro w Trans-Atlantyku).
Tak się dziś NIE STAŁO. Całe szczęście, bo zawał był o włos.
To po pierwsze.

Po drugie primo znów napadł mnie zakochany portier, nie powiem który, bo jeszcze chcę tu pracować, a tym razem ucieczka zakończyła się niefortunnie, bo uściskiem dłoni i poznaniem mojego ojca. Tyle w temacie portiera, który chce mnie za żonę.

Po trzecie pan-z-młotem-i-wiadrem sprząta gruz pod oknem mojego pokoju, a kurz osiada mi w zielonej Basiowej herbacie. Okno mam zamknięte - a jednak!

Syn jęczy, że życie jest niesprawiedliwie okrutne, ponieważ ktoś bezustannie zeżera mu rogaliki z toffi. Pragnę uściślić - to nie ja.

Poza tym zabrakło mi około jednego tygodnia na sprzątanie stu komnat; mam moralny dylemat wobec pajęczyn - czy święta naprawdę wymagają psucia domu innym braciom mniejszym?? Nielegalnym dzikim eksmisjom mówię sakramentalne NIE. Mogę za to wyczyścić piekarnik wewnątrz, może nawet CIF-em.
Każdy ma taki szał, na jaki zasłużył.
Dziękuję za uwagę, koniec manifestu.



fot:http://www.digart.pl/praca/776298

poniedziałek, 29 marca 2010

Jak widać, syn wyprodukowal juz pocztówkę - w kurczaczym narzeczu bob-owo oznacza Wesołego Alleluja!

zwiastun




wiosna w domu i zagrodzie!
pozdrowienia dla wszystkich, którzy porządkują grządki i ogródki a szczególnie dla Batmana, który buduje i testuje piec chlebowy ogrodowy!

niedziela, 28 marca 2010

Doro i Poharat by Adam

Na specjalne życzenie internautów, a zwłaszcza Uzguna U. - złośliwe koty ;)
A mischievous cats for Uzgun ;)



- Narysuję twój portret. Jak się rysuje portret?
- Patrzysz na kogoś i rysujesz najbardziej widoczne cechy.

(zaczyna rysować, zatrzymuje się pod oczami i z pietyzmem szkicuje zmarszczki)

- Ale nie musisz z takimi szczegółami!
- No jak masz być do siebie podobna to muszą być zmarszczki!










czwartek, 25 marca 2010

33 beta vers.

Kolejnych 33 takich, jak do tej pory! Dróg krętych i dobrej przyczepności ;D
Życzy żona







w folderze MARZENIA nic się nie zmienia ;D









My husband's birthday; best wishes!

wtorek, 23 marca 2010

żwierzątka się cieszą






Pszczoła dosłownie wytarzała się w tym kwiecie. Wracała do niego pięć razy, dzięki czemu zrobiłam mnóstwo zdjęć.Daruję Wam życie i pokażę tylko trzy.
I brawa dla tego pana ;)






(więcej kwiatów do tarzania się)



poniedziałek, 22 marca 2010

przypraw swoją wiosnę




Znam już smak Kairu, teraz pora na pozostałe ;D
A może już wypróbowaliście?
Po raz pierwszy od dawna kupiłam coś dla urody opakowania, ale nie żałuję!
Piękne projekty, a w środku niespodzianka dla kubków smakowych, znudzonych zimą.

czas wyzwań




Pierwsze zajęcia szkolne z technik pozłotniczych. Cisza niemal klasztorna, kontrola oddechu, czasem bezdech, mruganie ograniczone do minimum ;) Rozmowy szeptem, w rękaw, żeby nie zdmuchnąć złota sąsiadce ;D
Pierwszy rok dekoratora wnętrz.