Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinaria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinaria. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 października 2011

zrób sobie placka








Gdy termometr z zimna się zacina, (wskazując na zero... yyyy, dwa... trzy?) czas wydaje się odpowiedni - tarka, kilka ziemniaków, marchewka, duży kawałek soczystej dyni, cebula, dwa jaja, odrobina mąki ziemniaczanej, czosnek, sól i pieprz.
Bełtamy i wykładamy na gorący olej. Ja dodałam jeszcze zmielone ziarna dyni, słonecznika, siemię lniane, imbir.
Posypane świeżą kolendrą z sosem jogurtowym - odpędzają każde zimno!

sobota, 1 października 2011

czwartek, 11 sierpnia 2011

wakacje bengalskie na ostro









Nie chcę rozwiewać mitu, że tajską pastę curry trzeba dobrze rozetrzeć w moździerzu z oliwą i innymi ziołami. Powiem w sekrecie, że nie trzeba. Zdemitologizowałam rybę z krewetkami i do tego stopnia danie zdorociłam, że sos prawie wytrawił garnek.

Krewetki też się nie poddały! Nie można ze mną gotować, dodaję własne aniołki do każdego dania. Taka bengalska ryba aż się prosi, żeby była z fasolką, prawda?

Na wrzesień przewidziałam mnóstwo niespodzianek zdjęciowych oraz jedną blogowo-kimonową ;)


RYBA PO BENGALSKU

wg Doro

Składniki:
1 łyżka kurkumy w proszku
1 łyżeczka soli
1 kg filetów rybnych
6 łyzek oleju
1 ostra papryczka
1 łyżka świeżego imbiru, drobno posiekanego
1 łyżeczka świeżego czosnku
2 średnie cebule, drobno posiekane
dwie łyżeczki tajskiej pasty "czerwonej"
świeże liście kolendry i bazylii o oregano
gotowana fasolka szparagowa
krewetki tygrysie - ilość dowolna, bez ogonków

W misce malutkiej wymieszać kurkumę i sól. Wymieszanymi przyprawami natrzeć rybę. Zmiksować blenderem papryczkę bez nasion, imbir, cebulę i pastę z odrobiną oleju. Na rozgrzanej patelni z olejem usmażyć rybę do złotości (d'oro), wyciągnąć, pastę na patelnię ciepnąć, dodać 300 ml wody, rozprowadzić drewnianą łyżką, jak zabulgocze z rozkoszy dołożyć znów rybę i tym razem krewetki oraz gotowaną fasolkę. Zabulgotać ponownie, około trzech minut. Zdjąć z ognia, serwować z ryżem na sypko lub chlebem, posypane liśćmi kolendry.
Niczego nie odmierzałam, chlapnęłam na oko.

Smacznego!

Pasta tajska czerwona występuje też w wersji zielonej z trawą cytrynową i limonką, ją również kupiłam i nie zawaham się użyć ;)

środa, 1 czerwca 2011

różany miodek





Eksperyment, niestety szalenie smaczny. Róże prosto od baby, przepraszam, prosto z krzaka, bez mrówek i pająków, plus miód na koniec. Ugotowane z brązowym cukrem. Palce lizać!

Mniej mnie na blogu, bo lekkomyślnie podjęłam się tysiąca możliwych srok.
Festiwale, konferencje, warsztaty, plenery, skrypty. Puchnę jak balon, wypełniając swoją niemocą wszystkie pomieszczenia, a domownicy przeciskają się ukradkiem ze swoim "chcę kompotu" albo "startuję na prezydenta, pomożesz mi w kampanii"?

Do zobaczenia za jakiś czas, w życiu po życiu. Albo po zimnym żywcu.





Nie umiem gotować, nie umiem robić marmolady, dżemu, niczego - wszystko chlupnęłam "na oko". Przepis własny, eksperymentalny, z głębin nieświadomej niekompetencji ciągniony. Jednak przepyszny!

Oberwać 70% dojrzałych kwiatków (samych płatków) róży ogrodowej jadalnej (nie mam pojęcia, jak się nazywa fachowo)- reszta zostaje dla owadów na pociechę. Wychodzi z tego średnia patelnia płatków. Zalać posłodzonym wrzątkiem - na 2 szklanki wody 6 łyżeczek brązowego cukru. Często mieszać, gotować na wolnym ogniu. Po 40 minutach dodać klika łyżeczek ciemnego miodu. Zdjąć z ognia, wystudzić. Przechowywać w lodówce, niedługo. Doskonałe do tostów!

środa, 4 maja 2011

basiowourodzinowe



Kulki z kaszy jaglanej, opierzane wiórkami, nadziane rodzynkami ;)
Czyż nie przepiękne?
Do tego ciasto kremowo-winogronowe. Co za poranek!
Uściski i serdeczności oraz podziękowania!
Alchemia smaków.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

pieczareczki





Sezam!
Zachwycające ziarenka, które przydają się do wszystkiego. Panieruję więc w nim plastry ananasów, pieczarki, ryby, kotlety z warzyw, kalafiorki, wrzucam prażony do zup z soczewicy. Sezam jest jak garść endorfin.

sobota, 2 kwietnia 2011

uczeń zapizzował mistrza



Czarne chmury zbierały się nad równiną, zapowiadając nadchodzące wyzwanie... sęp złowieszczo krążył nad hondiczką Tomcia.
Mistrz Ryszard zakasał swój T-shirt z reklamą elektronarzędzi obcego kapitału i przygotował udeptany grunt stolnicy.
Wszyscy z niecierpliwości gryźli ręce.



Dla rozluźnienia postanowiono zagrać w kowbojską wersję kręgli rurą piankową.
Wynik wyłonił zwycięzcę - złowrogie Mojry nie dały się oszukać poliuretanowym trickiem i bezbłędnie wskazały na Tomcia. Los dzisiejszej pizzy i głodnych domowników był w jego rękach.






Po pierwsze - totalna rozwałka



Roztrząsywanie sera



Łyk szampana wiśniowego dla dzieci - już nie potrzebujemy trzęsących się rąk!



Mała retrospekcja do momentu bezserowego - z samym sosem jest pizzy bardziej do twarzy





kroimy i...



Mistrz ceremonii oblewa oliwą swój tryumf ;)
Werdykt jednogłośny - pizza lepsza niż zazwyczaj!

piątek, 1 kwietnia 2011

wolkańska zupa "Live long and prosper!"





Mój wczorajszy obiad nie wzbudził zbytnich emocji, ponieważ Misiu-Rysiu bez zbędnych ceregieli oznajmił, że jadł już zupkę u Basi. Tu nastąpiło ożywienie i intensywna anamnezja, zupa owa była zjawiskowa, choć nie wiadomo dokładnie, na czym polegała. Zmuszony nieco do dokładniejszej analizy wyznał, że był tam chyba groch, jakieś fasolki, pomidory, coś pysznie pikantnego, warzywa, chyba cebula również. Całość była kremowa, tak, zdecydowanie.
Zaczęłam sobie dziś przypominać to dane i oczywiście zgłodniałam.
Robienie zupy według wspomnień osoby, która ją jadła, nastręcza pewne trudności. To jak teleportować coś bez wzorca w buforze, ekskizy-mła!
Ale mam!

Zupa Basi bez wiedzy o zupie Basi;)

Skład: nieznany
Pikantność: w skali od 1 - 10, ca 6.2
Typ: rozgrzewająca
Siła rażenia: w skali 1-10 - nieznana (wieczorem się dowiemy)
Konsystencja: duszona tłuczkiem, bo blender się spalił
Status: pyszna
Czas przygotowania: 20 minut

Ponieważ nie ma sensu podawać przepisu, bo i tak każdy zrobi ją na własną rękę, podaję tylko szkic smakowy - baza z grochu i ciecierzycy, warzywa, prażony sezam, pasta curry, sos sojowy ciemny, rozmaryn żywy z doniczki, dużo korzenia pietruszki i selera, por, 5 cm korzenia imbiru. Do dekoracji - smażony ryż z chilli i curry.

Live long and prosper!

Wygania demony. Nawet martwe.



[żeby nie było, że obok rozmarynu to ona nawet nie leżała; w tle krzak oregano i rozmaryn]

środa, 30 marca 2011

basiowa ciecierzyca i kiełki



Mam nadzieję, że jesteście już po obiedzie, żeby nikt we mnie niczym nie rzucał. Wszelkie zażalenia do Basi ;)
Upiekłam chlebek orkiszowy z siemieniem lnianym i rodzynkami. Już wiem - podczas pieczenia polać oliwą, żeby na skórce zębów nie łamać.

piątek, 18 lutego 2011

torcik dla zuchwałych


Dziękuję za 30 tysięcy dziobnięć w mojego bloga ;)
Dla najwytrwalszych - poczęstunek (niestety tylko wirtualny), mojego autorstwa, jednak z pomysłu Agatki. U Agatków byliśmy niedawno, nasze dziecko zaraziło się nieuleczalna miłością do sernika na zimno. Mmmmm, mówiło całą drogę powrotną "A ta galaretka - wyśmienity pomysł dla tortu!"

Tak oto rzecze Agatka, notujcie:

Weźmiesz 2 wiadra białego mielonego sera półkilowego, 150 gram cukru pudru i 2 paczki biszkoptów okrągłych, 3 jasne galaretki.
Utrzesz jednako ser z cukrem, rozpuścisz galaretkę w połowie ilości wrzątku, podanego na opakowaniu i ostudzisz. Pomieszasz z serem, gdy będą zimne. Dno tortownicy wyścielesz biszkoptami pomny na to, aby zbyt wielkich dziur nie zostawiać. Wlejesz gęstniejącą już masę powoli i ostrożnie, aby biszkopty nie wypłynęły. Wstawisz na pół godzinki do lodówki. Na tężejący ser wylejesz zimną galaretkę, również przyrządzoną z małą ilością wody. Wszystko do lodówki aż zastygnie.

Znika jak.... ale co znika? ;D
Zrobiłam podwójna porcję, całe szczęście, Wam też tak radzę. Nie przegapcie następnego odcinka wspomnień od Agatków - będzie pyszna sałatka!

Smacznego!

wtorek, 7 grudnia 2010

na rozgrzewkę II





Danie zimowe. Bezprzepisowe..

Weźmiesz cebulę i czerwona paprykę, zeszklisz ją na oleju, uprzednio szatkując, dodasz tarty świeży imbir - jedną odnóżkę korzenia. Dodasz pokrojoną w grube plastry cukinię, surowe ziemniaki, ananasa w cząstkach, surową kaszę gryczaną - trzy łyżki, rodzynki, mielone w młynku nasiona kolendry i sezamu - po dwie łyżki. Dodaj puszkę fasolki szparagowej bez zalewy. Dopraw odrobiną bulionu warzywnego lub kostką rosołową. Okraś ciepłymi nutami kardamonu albo kurkumy, papryki lub innej ulubionej przyprawy, mieszaj często, dolewaj wody, aby miało konsystencję lecza, około 15-20 minut.
Podawaj posypane sezamem i bazylią lub pietruszką.

30 minut roboty, wielka patelnia jedzenia, które ogrzewa człowieka od środka.

Jest to danie tak ciepłe, że muszę czymś się schłodzić smakowo.

Sok z szarej renety - czasem można spotkać to nieatrakcyjne wizualnie jabłko, pachnące starym sadem, korą i przedGMOwą epoką. Oczywiście nie będzie to genetycznie ta sama reneta, o której z nostalgią wspominał Gombrowicz, bo smak XIX wiecznych warzyw i kwiatów już dawno uleciał w zapomnienie, ale zawsze to jakaś alternatywa.
Cieszmy się jednak, bo to jeszcze nie jest sytuacja ze "Skrzydełko czy nóżka?" ;D

Smacznego!





fot:dr

niedziela, 31 października 2010

poniedziałek, 17 maja 2010

muszle zdrowo nadziane



Conchiglioni nadziewane pesto i cukinią

4 porcje

24 duże muszle (po 6 szt. na porcję) - makaron conchiglioni
3 cukinie (lub 1 cukinia + 1 bakłażan + 2 kolorowe papryki)
2 ząbki czosnku
ok. 5 łyżek oliwy z oliwek
słoiczek bazyliowego pesto (najlepiej domowego)
sól, świeżo zmielony pieprz do smaku
2-3 łyżki świeżo startego parmezanu (do podania)

1. Umyj i obierz cukinie. Pokrój w drobną kostkę, włóż do durszlaka, posól. Odstaw na 15 minut. W międzyczasie wstaw wodę na makaron i ugotuj wg wskazówek na opakowaniu.
2. Obierz czosnek. Ręcznikiem papierowym osusz cukinie. Rozgrzej 2 łyżki oliwy na patelni, na średnim ogniu usmaż połowę cukini z 2 ząbkami czosnku. Przełóż do miski cukinię, czosnek dodaj do pozostałej cukinii - usmaż ją na 2 łyżkach oliwy. Przełóż do miski, czosnek wyrzuć. Ważne: cukinia powinna pozostać lekko chrupiąca, nie chcemy jej rozgotować. Jeśli potrzeba dopraw cukinię solą.
3. Makaron odsącz z wody, dodaj łyżkę oliwy z oliwek i delikatnie wymieszaj. Każdą muszlę nadziej jedną łyżeczką pesto i ok. 3 łyżeczkami cukinii. Ułóż muszle na talerzu - po 6 muszli na porcję, posyp parmezanem i świeżo mielonym pieprzem. Podawaj z lampką schłodzonego białego wina. Smacznego :)


Przepis z bloga Misi Food Heaven.
http://thefoodhaven.blogspot.com/
http://thefoodhaven.blogspot.com/2010/05/prawdziwe-gourmet.html

poniedziałek, 10 maja 2010

jarski pasztet do chleba



Zrobiłam dziś pasztet z grochu, po długiej przerwie. Podkusiło mnie wspomnienie domowej sałaty na własnym chlebie, jaką jedliśmy dwa lata temu, kiedy miałam jeszcze czas na pielenie i uprawę ogródka. W tym roku szczęśliwie znowu mogę, młode sałaty osiągnęły 5 cm, pory wyglądają jak szczypiory a reszta szkoda gadać. Zastosowałam też szereg zapór psychologicznych i utrudnień dla szkodników; skomplikowane zagadki logiczne, labirynty i zapadnie ;) Ale nie pokażę Wam, bo umarlibyście ze śmiechu i nikt by już mnie nie czytał enymor!
Tak więc miało być o pasztecie.
Paszkiet wybornie smakuje wtedy, kiedy każdy go sobie zrobi na własny sposób. Można wziąć każdy rodzaj grochu lub fasoli, jeden lub mieszać, soję, ciecierzycę, jaśka, perłówkę itp. Mama mi przywiozła ten kolorowy od pana z targu.




Namoczcie go przez noc i ugotujcie. Z części grochu razem z tą cenną wodą z gotowania można zrobić zupkę (wtedy usmażycie więcej cebuli - część pójdzie do pasztetu a część do zupy za jednym zamachem).



Całość zmiksować z kilkunastoma łyżkami oliwy z oliwek, liśćmi bazylii, zrumieniona cebulą i czosnkiem.
Można zrobić coś w rodzaju hummusu - pastę do chleba z oliwą z oliwek extra virgin, z majerankiem i czosnkiem, schłodzić i gotowa do jedzenia, albo
dodać jajko i zapiec w piekarniku albo maszynce do chleba i powstanie pasztet.



Pieczemy, stygniemy i jemy ;)
Ja dodaję w zależności od humoru i smaku: do pasty mielony sezam z solą, bazylię, curry w proszku lub czerwone/zielone pesto, czosnek; do pasztetu mielone pestki dyni, słonecznika, siemię lniane, sezam, siekane pieczarki, bazylię, paprykę słodką krojoną.....



Kroimy po ostudzeniu, gdyż na gorąco lubi smacznie się rozwalić ;)
Miłej zabawy! Nie ma prostszego i zdrowszego smarowidła, a smak ustalacie sami. Mięsnego nie robię, bo wolę zdać się w tym temacie na znajomy sklep. Z resztą! Mięsny mu do pięt nie dorasta.

Tomcio z Basią to robią takie pikantne i konkretne, bardzo wyraziste pasztety z przyprawą curry, polecam!

Vegetarian Pates

3 glases of peas/bean or kidney-bean to cook in salted water, to drawl.
One-two onions and garlic to simmer in the oil of olives, stirring frequently, until onion is translucent, about 6 minutes. Mix together, to add spices - pepper, salt, basil leaves, curry, green/red pesto, one egg, oil of olives.
Place all of the ingredients in blender for smooth brown paste.
Put into oven, to bake about an hour in 150 C degrees.
Cover the pate with the overhanging foil and chill for at least 8 hours or overnight.




------------------------------------------------------------
A tu o zakwasie, o którym napiszę w następnym odcinku
http://www.chleb.info.pl/index.php?id=22