Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jowisz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jowisz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 lutego 2011

Jowisz kolizyjnie



Pierwsza próba potlenkowania Jowisza za nami (Bart - dzięki!). Nie łapcie swoich rzeźb za uszy, może Wam zostać w dłoni jej skalp. Nonszalancja została ukarana przez pierwszą galaktyczną dyrektywę - nie szastać! Łapać oburącz!
No, ale teraz już wiem i następny się nie zepsuje. Następny będzie bajecznie kolorowy i doskonale monolityczny, bez zdejmowanej twarzoczaszki.
Za Jowiszem pozuje Poharatka na przepustce.

czwartek, 2 grudnia 2010

kocia budda - Jowisz



Glina jest antybaunsowa. Przypomniał mi się kurs ceramiczny i różnego lotu artyści w zwiewnych lnach i drogich sandałach, które na koniec lądowały w błocie.

Szczera, mozolna robota i mnóstwo fizyki. Respekt dla wilgotnej ziemi, która ma granice naprężeń. Jeśli chcesz się bawić - musisz je poznać, a później działać wyłącznie na jej warunkach. Potworna i piękna lekcja pokory!
Jowisz pokazał, że wciąż brakuje mi uważności w końcowych etapach - nie dopilnowałam wysychania. Na szczęście oboje żyjemy ;) Rusztowaniem dla gliny był słoik po oliwkach.
Wysokość - 12 cm, średnica - 18 cm.

Jowisz, jak przystało na gazowego olbrzyma, jest pusty w środku.
I ma pierścień - z puszystego ogona. Endżoj!

fot/proj:dr