Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkolenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkolenie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 września 2011

kiedy koniec jest początkiem




Dziś po raz ostatni w tym roku przebiegłam w niedozwolonym miejscu przed całym sznurem samochodów, od dziś czekają mnie już tylko wyprawy czterokołowe. Zakończyłam prowadzenie kursu - projektowanie wnętrz z ergonomią, zlecone przez rzeszowski up.
Studenci wymiętolili mnie miłemi słowy i dali ozdobną misę wielkości połowy galaktyki, panie kontrolerki edukacji uścisnęły dłoń po niespodziewanej kontroli (cóż za panika!) na zajęciach a zostali mi only zdjęcia i jeden, wspólny mail.

Niechaj niebiosa nieautoryzowanych fotek wybaczą mi to:



Wtargnęłam do zeszytu Pana Grzesia, kiedy nie patrzył i ujrzałam mój portret na marginesie notatek z ergonomii. Nie mogłam tego nie zamieścić! Z dumą przedstawiam - prawdziwa twarz Doro ;DDDDDD

Panowie i Panie projektantki - bądźcie dobrzy dla swoich klientów.
Powodzenia!

środa, 15 czerwca 2011

moc lekceważenia banerów




Kurs szybkiego pisania i uczenia się wygląda tak: stos książek, rzut oka na treść i pisanie skryptu nie ruszając palcami. Jak w komiksie Minkiewiczów. "I nie ma no mercy!!!"


Pędzę, lecę, ciocia skraca mnie razem ze spodniami, ołówki zatemperowane, nowy notesik gotowy. Nowy notesik jest wczorajszym podwójnym prezentem od firmy marbet style, która nawet nie wie ile radochy mi sprawiła! Wczoraj gościłam na spotkaniu (Szkolenie ze specjalnym KOMBOSEM - patrz komix) dla architektów wnętrz (choć ja ani architekt, ani wnętrza nie mam zbyt szczególnego), na które się włamałam, zburzyłam harmonię zen nieklimatyzowanego pomieszczenia - na miłość boską - nie idźcie nigdy na konferencję do icam-u rzeszowskiego, to urąga człowieczeństwu! Największym i jedynym wartym uwagi punktem była dwuczęściowa, dogłębna i fachowa analiza trendów targów mediolańskich, wygłoszona ze stoickim humorem w kazamatach ciasnej sali prelekcyjnej przez pana Alfreda Marka (oklaski). Poza tym gdzieś tam, w tym Rzeszowie, musi być jakaś cywilizacja? Obserwujcie uważnie - może się kiedyś pojawi ;)

Która firma może sobie pozwolić na brak postępów w nauce - rok temu było podobnie! Czy tylogwiazdkowy hotel powinien mieć wyłamane zamki w łazience i brak podrurowania do klimatyzacji w drugim pomieszczeniu prelekcyjnym? I dlaczego , organizator szkolenia (bynajmniej nie icam - tam ono się tylko odbywało) rokrocznie nie potrafi zadbać o rzutnik, obecność kabli oraz przygwoździć technika do siedzenia, a panie prowadzące biegają szukając zapodzianych prelegentów, którzy słusznie wyemigrowali cichaczem do klimatyzowanej części i wpieprzają darmowe rogaliki?
Moje wewnętrzne fuj zostało jednak ugłaskane tą jedną, lekką i fachową prelekcją oraz przyklepane faktem, że następne dopiero za rok. O ile zaproszą (nooo, po tym wpisie nie zaproszą;)). O ile odważę się powtórzyć wyczyn ;)

Żegnam Was na czas mej własnej sesji trzydniowej. Nie wiem, co po mnie zostanie. W razie czego mój mąż zamieści ogłoszenie, gdzie można odwiedzić doczesne szczątki.
Życzę Wam mocy LEKCEWAŻENIA BANERÓW REKLAMOWYCH w tej sesji! To niesłychane! naprawdę można to osiągnąć!! Wrócę do Was w pomarańczowych majciochach lub ... na tarczy.

ps. przegapiłam wczorajsze zaćmienie księżyca, to znaczy rzuciłam okiem, ale odcinek Star Treka o ojczystej planecie Daty był zbyt fascynujący, żeby marnować czas na jakieś tam fajansiarskie wejście w cień Ziemi!

rys. i scenario - Minkiewiczowie.
z komiksu "Wilq", Nr 11. kliknij, aby powiększyć!