Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 września 2011

kiedy koniec jest początkiem




Dziś po raz ostatni w tym roku przebiegłam w niedozwolonym miejscu przed całym sznurem samochodów, od dziś czekają mnie już tylko wyprawy czterokołowe. Zakończyłam prowadzenie kursu - projektowanie wnętrz z ergonomią, zlecone przez rzeszowski up.
Studenci wymiętolili mnie miłemi słowy i dali ozdobną misę wielkości połowy galaktyki, panie kontrolerki edukacji uścisnęły dłoń po niespodziewanej kontroli (cóż za panika!) na zajęciach a zostali mi only zdjęcia i jeden, wspólny mail.

Niechaj niebiosa nieautoryzowanych fotek wybaczą mi to:



Wtargnęłam do zeszytu Pana Grzesia, kiedy nie patrzył i ujrzałam mój portret na marginesie notatek z ergonomii. Nie mogłam tego nie zamieścić! Z dumą przedstawiam - prawdziwa twarz Doro ;DDDDDD

Panowie i Panie projektantki - bądźcie dobrzy dla swoich klientów.
Powodzenia!

czwartek, 14 lipca 2011

wiklina rządzi i wymiata



Smocza Jaskinia ;)



Jak folder MOK-u głosi: "komplet mebli z wikliny autorstwa Agnieszki Okońskiej" a ja od siebie dodam, że pani Agnieszka połączyła wiklinę w postaci luźno ułożonych warstw w specjalnej formie i zalała to tworzywem sztucznym. Jest to praca dyplomowa pt. "Himba", ASP Kraków 2007






Niestety nie zanotowałam nazwisk twórców.




Czasem coś... zaskakuje.






Drzewo zaprojektowane i wyplecione przez studentki.



Pan Ryszard, instruktor - jego talent, wyobraźnia przestrzenna i szybkość pracy zawstydziłyby Turbodymomena.
Wyjaśnia, jak prosto mozna naprawić ten zaplecek fotela.














Każdy rycerz w końcu musi zasnąć po tylu godzinach walki w tworzywem. Wiklinowy miecz i maczuga mejd baj mamusia.

Wiklina.
Obojętność wobec niej jest nieporozumieniem. Różne kultury na przestrzeni wielu wieków robiły z niej najrozmaitsze rzeczy, ale oszczędzę Wam wykładu. Początek cywilizacji i osad rolniczych oraz rozwój kultury zbiega się z tkaniem, wyplataniem i toczeniem na kole garncarskim. Odkąd mamy coś, co chcielibyśmy przechować, zachować na później lub ukryć - odkąd mamy plony i zbiory oraz skarby, od tego czasu są z nami rzemiosła.

Centrum Wikliniarstwa w Rudniku nad Sanem powitało nas tak gorąco i profesjonalnie, że nikomu nie przeszkadzały strugi deszczu, które trzeba było pokonać, idąc do baru na pierogi lub po akcesoria rzeźbiarskie do miejscowego sklepu wielobranżowego pt "smar, mydło i powidło".

Proszę sobie kliknąć i pooglądać, jak wygląda po mistrzowsku zarządzana instytucja - do tej pory jestem pod wrażeniem. Pracownicy, wystawy, ekspozycje, stażyści, pomocnicy, instruktorzy - dream team! Pani Dyrektor pomimo urlopu gościła nas każdego dnia kawą i ciasteczkami, nie brakowało nawet ptasiego mleczka!
Instruktorzy - pan Stanisław i Ryszard brodzili w wiklinie po kostki, pomagając studentom we wszystkich rzeźbiarsko-koszykarskich fanaberiach.
Pod koniec warsztatów siedzieliśmy w wiklinie jak bociany w gnieździe - była wszędzie!

Jeśli kiedyś będziecie chcieli spędzić trzy pracowite, udane dni wśród wikliny - polecam!


Tutaj więcej zdjęć MOK Rudnik:
http://www.mokrudnik.pl/cw/galeria/2011070406/thumb.php

Niestety nie znam nazwiska twórcy "Anioła" "Stonogokonia-ławki" i rzeźb w Ośrodku.


Autorem wszystkich zdjęć w tym wpisie - DR