piątek, 12 marca 2010

For Paramedic_on_board



Ale wiesz, żebyś się nie odzwyczaił od pisania w czasie wolnym;)

polecam opowieści z dreszczykiem: http://paramediconboard.blogspot.com/


fot:dr
resorak syna, grzyb z gminy Niemce k.Lublina

Renesanceyourself




Technologia w domu i zagrodzie. Żeby jeszcze człowiek wiedział jak, to by się na Giocondę codziennie robił.

Tylko dlaczego czuję się jak klocek?
Bo to zły fotoszop był?



http://farm2.static.flickr.com/1433/628730467_0b39c5ef94.jpg

http://foto.m.onet.pl/_m/8d00d987498566214a407b5f66655abb,14,19,0.jpg

czwartek, 11 marca 2010

Jedno nazwisko, wiele kamieni

















Napisałam o nim sporo i wciąż mnie fascynuje.
A może już go znacie?
Architekt, który razem z robotnikami miesza zaprawę, muruje, wybiera kolor cegły. Maluje fakturami marmuru, zaprasza stare rzeźby do nowych wnętrz. Przywołuje wąskie uliczki średniowiecznych miast.


Pierwsze dwa zdjęcia to kościół Bożego Miłosierdzia w Krakowie na Os. Oficerskim, proj. Stanisław Niemczyk, Marek Kuszewski, trzecie zdjęcie : kościół Ducha Świętego w Tychach, pozostałe: Tychy - Paprocany, kościół (w budowie) Świętych Franciszka i Klary, Stanislaw Niemczyk.

A few churches of Stanislaw Niemczyk, one of the most interesting architect, most of pics: construction of franciscan church and monastery in Tychy-Paprocany
He creates incredible re-historic sacral spaces and objects.

środa, 10 marca 2010

Niebo nie spadnie samo, trzeba je osiągać








Relacja z pięknego (jak zwykle) lotu kolegi, okolice Łańcuta, motolotnia.
fot:cihyy
Pozdrowienia dla Cihego ;)
Bobby's flying pictures.

Dokąd ja ten rum niosłam, zanim pocztę ze zdjęciami odebrałam i go otworzyłam? A... ciasto robię. To uciekam już. Przyziemne stworzenie jestem, nielot, jak ptak Dodo. Moim żywiołem glina, drewno.

Ale piękna wyprawa, prawda? Może by tak pomalować, kolory jak u ... Stanisławskiego w zimowych epizodach.



Niech nikt nie mówi, że zima niemalarska jest:

wtorek, 9 marca 2010

Belfer do wynajęcia



Ponieważ jak wszyscy zgromadzeni tu przed ciekłokrystalicznym bądź szklanym ekranem wiedzą, życie to nie bajka i ciężko czasem z pracą bywa, człowiek musi radzić sobie na różne sposoby. Jednym z nich jest proszenie o pomoc przy wykonywaniu obowiązków - Rodzinę.
Mąż jak wiadomo to obcy chłop, który krewnym nie jest, za to jeśli bystry i oddany swemu losowi to pomagać lubi.

Wzięłam go na zajęcia do jednej ze szkół, w której pracuję, aby wspomagał dobrym słowem i gestem. Szkoły jak są doinwestowane każdy widzi, nawet te prywatne, baterii w pilocie brak, telewizor nie współpracuje z laptokiem a jedyna zaciemniana sala do projekcji jest chroniona polem siłowym i zasiekami bo informatyk boi się, ze ktoś zje mu rzutnik cyfrowy.

Absolutnie nie nadaję się do prac wysokościowych, jak szukanie gniazda do wpięcia kabli; tym ochoczo zajął się Mąż. Ja udałam się nie bez irytacji do dyrektora na rozmowę o dostępności sprzętu, zostawiając studentów na pastwę mojego pana.

Jakże się zdziwiłam wracając, gdy zobaczyłam całą gromadkę skupioną jak sikorki na gałązce jarzębiny, roztrząsających zawiłe kwestie frezowania materiałów, podświetleń ścian i doboru kolorów; nadruków na tekstylia i transparentności farb do tkanin!
Tym optymistycznym akcentem chyba zakończę karierę w edukacji i przekażę pałeczkę Temu-Co-Zawsze-Się-Wzbraniał ;)))

rys:rodzina wycięta przez dziecko


ps. ja to ta po lewej w kiecce, nie wiedzieć czemu zawsze krótkowłosa

poniedziałek, 8 marca 2010

Oblicza zazdrości




...znam ten wzrok - wyrok na psa już zapadł, wieczorem, pośrodku ciemnego pokoju, kiedy nastąpi szczyt kociej aktywności czyli około 3-4 w nocy będą się działy sceny straszliwe...



cienie już długie, noc niedaleko... strzeżcie się!

Maria: " ładny kot, a takie z niego bydlę"
asystentka weterynarza Ula, doradzająca środki uspokajające w karmie: "Nie chciałabym zostać z nim sam na sam w środku nocy"
Szczurzy Pysk, kot sąsiadów: "Mraaaaaaauuuu!"

niedziela, 7 marca 2010

Lollipops, lollishoes







Czyli smaczne buciki na poprawę nastroju niesłusznie zimowego!

http://www.dezeen.com/2010/03/07/lolice-shoes-by-belma-arnautovic/?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+dezeen+(Dezeenfeed)
Belma Armautović, ASP Sarajevo

więcej o ciekawych butach: http://www.dezeen.com/2010/03/07/lolice-shoes-by-belma-arnautovic/?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+dezeen+(Dezeenfeed)

sobota, 6 marca 2010

Coolest sheets and blankets

"Kartonowa" pościel
[Kliknij obrazek aby powiększyć]



Pewnie o tym mówi moja Mama kiedy twierdzi, że najlepiej czułabym się mieszkając w składzie makulatury ;)
http://oddee.com/item_96980.aspx



Śpiąc we wnętrznościach stwora [vide Star Wars]





I wiele innych!
Jednak te dwa to absolutne hity.
http://oddee.com/contrib_6947.aspx

piątek, 5 marca 2010

Neoplatoński pilniczek




Co łączy Plotyna, Ficina, Boticellego i produkcję chińską na zamówienie drogerii Rossmann?

Odpowiedź w temacie ;D

Ulubiony prezent od Victorii, aż żal użyć !
Pamiętajcie o mnie, lubię niestandardowe podejście do wielkiej sztuki, jak Gombrowicz ;P

czwartek, 4 marca 2010

Mała rzecz a ... dobija!

Zawsze kiedy mam zamiar położyć się z książką, przestawić z fonii na wizję i zmienić interfejs na bardziej bezmakijażowy oraz przybrać formę swobodnie skręconą znajdzie się ktoś, kto żywo zaprotestuje.
6 potencjalnych intruzów szykuje się i czai całymi godzinami, żeby mnie z tą książką dopaść i: udeptywać głośno mrucząc i robiąc akupunkturę, kłaść mi na twarzy zaślinione kapcie i bić merdającym ogonem bądź maniakalnie podawać piłeczkę, zarzucić samodzielnie skonstruowanymi: a) samochodami z lego b) głośnikami Tonsila c) pretensjami że nie potrafię słuchać i przez chwilę się poświęcić rodzinie d) pomarańczami do obrania z których już dziwnym trafem leje się po łokciach e) karmą dla kota do natychmiastowego otwarcia.
Jeśli wtedy wstanę posłusznie i odprawię wymagane rytualne zadania jest cień szansy, że za kilka godzin znów będę mogła się położyć.
Ponieważ jednak nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji i człowiek jakoś tam ufnie zagrzebuje się w kołdrę, może przytrafić się TO:




OKRUSZKI, proszę Państwa.
Okruszek to drobiazg nieduży, który wwierca się w mózg z siłą Niagary, młota pneumatycznego albo dentystycznego wiertła i niech mi nikt nie mówi, że jestem księżniczką na ziarnku soli !!!
Syn z mężem znów jedli paluszki w łóżku.

I hate a salty sticks crumbs in my bed !!!
A dragon mother is disappointed, her son consumed a dinner in bed - again!

pict:Gary Larson

środa, 3 marca 2010

Lecą, lecą goście! The impact surprise ;P



via: http://www.spacetoday.org/DeepSpace/Stars/WaterWater/WaterWater.html

W marcu koło Ziemi przelecą 22 planetoidy...

W ciągu marca b.r. w odległości mniejszej niż 0,2 jednostki astronomicznej Ziemię miną 22 planetoidy. Największą z nich będzie Mithra o średnicy ponad 2 kilometrów.

Ziemię cały czas mijają w bliskich na skalę kosmiczną odległościach obiekty zwane NEO, od angielskiego Near-Earth Objects. Są to najczęściej różnych rozmiarów planetoidy, ale także komety i odpowiednio duże meteoroidy. Do tej kategorii można też zaliczyć zbudowane przez człowieka sondy kosmiczne znajdujące się na odpowiednich orbitach wokół Słońca.

Obiekty NEO są pilnie obserwowane i poszukiwane na niebie przez specjalnie do tego przeznaczone teleskopy. Na witrynie internetowej projektu NASA o nazwie "Near Earth Object Program" (neo.jpl.nasa.gov) można sprawdzić listę znanych obiektów NEO oraz tabelę z ich przewidywanymi przelotami w pobliżu Ziemi.

Gdy za kryterium wybierzemy odległość od Ziemi 0,2 jednostki astronomicznej, czyli 30 milionów kilometrów, to w marcu możemy spodziewać się 22 takich spotkań Ziemi z obiektami NEO. Pierwsze już nastąpiło w poniedziałek 1 marca, w odległości 23 razy większej niż dystans do Księżyca minęło nas ciało o średnicy szacowanej na od 140 do 310 metrów.

Najbliższe pod względem minimalnego dystansu spotkanie ma nastąpić w środę 3 marca. Wtedy obiekt oznaczony jako (2001 PT9) przeleci koło naszej planety w odległości 11 razy większej niż Księżyc. Ciało to ma szacowaną średnicę od 190 do 420 metrów. Jego prędkość względem Ziemi wyniesie 13 km/s.

Największą z mijających w marcu Ziemię planetoid będzie 4486 Mithra, która ma od 2 do 4,5 kilometrów średnicy. Z prędkością 23 km/s minie ona Ziemię 12 marca w odległości 73 razy większej niż Księżyc (ponad 28 milionów kilometrów).

źrodło:http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2413



No ładnie, przespałam horror!!!
Czy mówiłam już Wam o powracających snach o Wielkim Zderzeniu? Budzę się, patrzę w okno a na horyzoncie rozbłyski, a potem fala uderzeniowa kładzie miasto, łagodnie dochodząc do bloku (?) w którym mieszkam (?). I pozamiatane.
Ciekawe - gdyby istniało realne zagrożenie, ktoś dałby znać?

One of the most terryfying dreams is about comet impact; I see an explosion, impact wave and town distraction.

poniedziałek, 1 marca 2010

wycinanka











Najstarsze na świecie zadziwienie formą i różnorodnością.

Opcja, żeby najpierw umyć szybę i wyretuszować przylepce była nie do przyjęcia.

My sons handworks. Sorry about a dirty glass, it was an artistic activity in a hurry ;)



wykonanie:Adamo lat 7

niedziela, 28 lutego 2010

Z cyklu: regresy zawodowe


rys:Adamo, z cyklu: gry na konsolę i painta, wersja własna LocoRoco



Okropnie podły nastrój mam.
Wrócić - wróciłam, nawet niepogubiona, zdrowa na ciele i umyśle, z plecakiem i torebką sztuk jeden, nawet parasol jest. Konferencja jak konferencja, ciekawa, choć zdumień poznawczych nie uświadczyłam.
Kraków powitał mrozem a kopnął w tyłek deszczem i chlapą, w związku z czym idąc na dworzec zachowywałam krok Nicholsona z "Lepiej być nie może", bo nowe buty niedeszczooooodporneee!!!

I jeszcze dzwoni do mnie M., czy przyjdę na Jej własny pogrzeb. Nie! Powtarzam - nie dam Ci mojej sukni ślubnej do trumny, koniec kropka!

Dzień następny okazał się strasznym bagnem, i to wyjątkowo nie ze względu na pogodę. Chwilowo mam dosyć. Chwilowo chcę umrzeć.
M., szykuj trumnę dwupak.

Przynajmniej Ciaho okazał się największym dobrem i ostoją, za co Mu dziękuję! I za kanapki cudne, bladym świtem do sklepu gonione!

Pocieszyłam się w jedyny słuszny, kobiecy sposób, idąc na zakupy ;D
Zakupiłam 10 brakujących numerów Art Eonu i kieckę ;P
I wypiłam wielki kubek czerwonej smoczej herbaty w ... Coffee Heaven.

środa, 24 lutego 2010

Niewytłumaczalna miłość dwóch gagatków

Niestety serwuję znów kota w potrawce z codzienności, a chwila jest o tyle niezwykła, że dziecko jest jedyną tolerowaną osobą, która może podawać twarz potworowi bez krwawych konsekwencji.


Jestem wewnętrznie skołtuniona jako meteopata i czekam na przełom pogodowy, jakikolwiek. Proszę o cierpliwość i nie obrzucanie kocimiętką. Bez odbioru.









Nie pouczę się dziś.


fot:dr

wtorek, 23 lutego 2010

Pustkowie

W niedzielę widziałam w telewizorze pustelnika, nie wiem jednakże, czy był to pustelnik sprawozdawczy, etatowy czy inna medialna mieszanka. Obserwowałam biernie kątem (bo ja mam kąt oka!)i zanotowałam, że jest Francuzem, pustynię pojmuje dosłownie bo ma wszędzie pełno piachu, jak na pustelnika to stanowczo za bardzo irytują go gryzące muchy, a swoje refleksje zadziwiająco często rejestruje dzięki kamerze umieszczonej w celi na stoliku. Refleksje zresztą o podobnej gibkości jak te, którymi częstuje nas główny bohater Avatara przed monitorem w laboratorium.

Ponieważ kursowałam jak zwykle z pokoju do kuchni i odwrotnie z jakimś śniadaniem, trafiłam głównie na fragment rozmowy z ojcem duchowym, który był równie wytarzany w piachu ale miał więcej lat, dłuższą siwą brodę i kolorową serwetę na głowie, zawiązana pod szyją. Francuz siedział na stołeczku i mamrotał coś służalczo, że dziękuje za te cenne wskazówki i nie zapomni ich do końca życia, na co staruszek się uśmiechnął i odparł, ze łaski nie robi, i tak na pewno wszystko zapomni po nagraniu, jak wróci do świata.
Pustyni nie da się nauczyć, ona musi być wytworzona wewnętrznie, oswojona i zabrana w tenże świat.

Na temat nowoczesnego ekologicznego pustkowia nie-konsumpcyjnego pisała w blogu Misia:
http://thefoodhaven.blogspot.com/2010/01/no-impact-man-zupa-krem-z-selera-chleb.html



A tu na wesoło pustelnicze życie jak w Madrycie:
http://www.youtube.com/watch?v=qvZuP3tOvYY

In english:
http://www.youtube.com/watch?v=ufHbi6N_Wh4


Koniecznie!

protestuję i więcej śniegu już nie fotografuję

Ku przestrodze!

[po kliknięciu komiks się powiększy]



Czuję się dziś jak Pani Ela ;D

[z komiksu Ernie]

poniedziałek, 22 lutego 2010

kartkowe szczęście




A TY do kogo ostatnio napisałeś papierowy list?;>

O jednym koncercie i utraconym zębie słów kilka





Wczoraj z Ewą i Wiktorem wybraliśmy się na koncert jazzowy formacji KRESZENDO.
http://jacekkrolik.com/

Dziecko nasze tak biło brawo, ze straciło przedniego mleczaka...
Napiszę krótko: podobało mi się! Gitara Jacka Królika w szczególności!

Mam nadzieję, że zobaczymy go na tegorocznym Satyr Bluesie w Tarnobrzegu:
http://www.satyrblues.pl/
http://www.myspace.com/victor.czura

Łańcucki Dom Kultury jest bardzo specyficznym miejscem, nie występuje to genius loci, ani inne tego typu zjawisko, jest natomiast widmowy spokój małomiejskiego obiektu kulturalnego z kolumienkami okładanymi mozaiką z tłuczonych płytek. Jest tez zapach drewnianej podłogi i kurtyn, tapicerowanych składanych krzesełek, dla których trzeba ważyć przynajmniej 40 kilo, żeby nie zostać żywcem "złożonym".


Poza kameralnym nastrojem i świetną muzyką (łupem jest płyta z autografami) odbyła się też wystawa na zakończenie działalności jedynej filii krakowskiego oddziału Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego "Jazz Centrum Łańcut", był to prawdopodobnie ostatni koncert, a dlaczego, dowiecie się tu:

http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,1904839.html

Wielka szkoda!


p.s.
Pozdrowienia dla Basi i Artura!!

wszystkie drogi prowadzą do... grilla





"...a nie każda z nich jest... prosta ;)"
tao codzienne kotów i kuropatw?