piątek, 19 marca 2010

czwartek, 18 marca 2010

Born to BLUE(s)







Nawet jeśli jesteś zielony, możesz stać się na trzy godziny błękitny ;)
Ślimak zaprasza do Radia Rzeszów na Blues Attack od 19:00, również online.

Sock of shame



Co byście zrobili, gdyby w miejscu publicznym, dokładnie w kawiarni czy barze wypadła Wam na stół wzorzysta, wielka skarpetka, dziergana przez starą bezzębną meksykankę, zahaczona niewinnie o portfel przy wyciąganiu wyżej wymienianego? Na dodatek, nie zauważając tego faktu, poleźlibyście spokojnie do baru płacić za kawę?

Z całych sił się staram nie być roztrzepana, pilnuję rożnych frędzli, które mogłyby wystawać, nie gubię kluczy a parasoli pozbyłam się już dawno temu właśnie po to, aby nie musieć o nich myśleć. Zima pora jest wesoła, zasypana cała szkoła i rękawiczki, czapkę oraz awaryjne (czyste!) skarpetki mieć muszę, bo intensywnie przemieszczam się w migracjach pracowniczych z miasta do miasta.

I rzekł Pan do ludu swego: "Będziesz pilnował torebki swej żony, aby hańby rodzinie nie przyniosła!"




http://www.lushlee.com/2009/09/colorful-socks/

I shed my colorful sock i public place...

niedziela, 14 marca 2010

Rozprawić się z kształtem - Piet Mondrian













Tragicznie ciężko maluje się jabłoń. Walczysz z milionem ażurowych macek wyciągających się w każdą stronę kapitulując na koniec przy próbie zetknięcia ziemi z niebem, powietrza z gałęziami, pionu z poziomem. Axis mundi na miarę naszych możliwości, normalnie.
Topole są uległe, wiśnie rachityczne, gruszki wyglądają jak rozczochrane. Przez całą zimę przyglądam się starym jabłoniom, bo niczego innego nie ma pod ręką - burzą moją równowagę.

ps. jutro za oknem w hotelu będę widzieć regularne, przewidywalne topole, miód na moje rysunkowe niedomagania.







[Pierwsze zdjęcie:http://www.digart.pl/praca/3237466, reszta wyszukiwarka google do hasła "Mondrian"]

piątek, 12 marca 2010

For Paramedic_on_board



Ale wiesz, żebyś się nie odzwyczaił od pisania w czasie wolnym;)

polecam opowieści z dreszczykiem: http://paramediconboard.blogspot.com/


fot:dr
resorak syna, grzyb z gminy Niemce k.Lublina

Renesanceyourself




Technologia w domu i zagrodzie. Żeby jeszcze człowiek wiedział jak, to by się na Giocondę codziennie robił.

Tylko dlaczego czuję się jak klocek?
Bo to zły fotoszop był?



http://farm2.static.flickr.com/1433/628730467_0b39c5ef94.jpg

http://foto.m.onet.pl/_m/8d00d987498566214a407b5f66655abb,14,19,0.jpg

czwartek, 11 marca 2010

Jedno nazwisko, wiele kamieni

















Napisałam o nim sporo i wciąż mnie fascynuje.
A może już go znacie?
Architekt, który razem z robotnikami miesza zaprawę, muruje, wybiera kolor cegły. Maluje fakturami marmuru, zaprasza stare rzeźby do nowych wnętrz. Przywołuje wąskie uliczki średniowiecznych miast.


Pierwsze dwa zdjęcia to kościół Bożego Miłosierdzia w Krakowie na Os. Oficerskim, proj. Stanisław Niemczyk, Marek Kuszewski, trzecie zdjęcie : kościół Ducha Świętego w Tychach, pozostałe: Tychy - Paprocany, kościół (w budowie) Świętych Franciszka i Klary, Stanislaw Niemczyk.

A few churches of Stanislaw Niemczyk, one of the most interesting architect, most of pics: construction of franciscan church and monastery in Tychy-Paprocany
He creates incredible re-historic sacral spaces and objects.

środa, 10 marca 2010

Niebo nie spadnie samo, trzeba je osiągać








Relacja z pięknego (jak zwykle) lotu kolegi, okolice Łańcuta, motolotnia.
fot:cihyy
Pozdrowienia dla Cihego ;)
Bobby's flying pictures.

Dokąd ja ten rum niosłam, zanim pocztę ze zdjęciami odebrałam i go otworzyłam? A... ciasto robię. To uciekam już. Przyziemne stworzenie jestem, nielot, jak ptak Dodo. Moim żywiołem glina, drewno.

Ale piękna wyprawa, prawda? Może by tak pomalować, kolory jak u ... Stanisławskiego w zimowych epizodach.



Niech nikt nie mówi, że zima niemalarska jest:

wtorek, 9 marca 2010

Belfer do wynajęcia



Ponieważ jak wszyscy zgromadzeni tu przed ciekłokrystalicznym bądź szklanym ekranem wiedzą, życie to nie bajka i ciężko czasem z pracą bywa, człowiek musi radzić sobie na różne sposoby. Jednym z nich jest proszenie o pomoc przy wykonywaniu obowiązków - Rodzinę.
Mąż jak wiadomo to obcy chłop, który krewnym nie jest, za to jeśli bystry i oddany swemu losowi to pomagać lubi.

Wzięłam go na zajęcia do jednej ze szkół, w której pracuję, aby wspomagał dobrym słowem i gestem. Szkoły jak są doinwestowane każdy widzi, nawet te prywatne, baterii w pilocie brak, telewizor nie współpracuje z laptokiem a jedyna zaciemniana sala do projekcji jest chroniona polem siłowym i zasiekami bo informatyk boi się, ze ktoś zje mu rzutnik cyfrowy.

Absolutnie nie nadaję się do prac wysokościowych, jak szukanie gniazda do wpięcia kabli; tym ochoczo zajął się Mąż. Ja udałam się nie bez irytacji do dyrektora na rozmowę o dostępności sprzętu, zostawiając studentów na pastwę mojego pana.

Jakże się zdziwiłam wracając, gdy zobaczyłam całą gromadkę skupioną jak sikorki na gałązce jarzębiny, roztrząsających zawiłe kwestie frezowania materiałów, podświetleń ścian i doboru kolorów; nadruków na tekstylia i transparentności farb do tkanin!
Tym optymistycznym akcentem chyba zakończę karierę w edukacji i przekażę pałeczkę Temu-Co-Zawsze-Się-Wzbraniał ;)))

rys:rodzina wycięta przez dziecko


ps. ja to ta po lewej w kiecce, nie wiedzieć czemu zawsze krótkowłosa

poniedziałek, 8 marca 2010

Oblicza zazdrości




...znam ten wzrok - wyrok na psa już zapadł, wieczorem, pośrodku ciemnego pokoju, kiedy nastąpi szczyt kociej aktywności czyli około 3-4 w nocy będą się działy sceny straszliwe...



cienie już długie, noc niedaleko... strzeżcie się!

Maria: " ładny kot, a takie z niego bydlę"
asystentka weterynarza Ula, doradzająca środki uspokajające w karmie: "Nie chciałabym zostać z nim sam na sam w środku nocy"
Szczurzy Pysk, kot sąsiadów: "Mraaaaaaauuuu!"

niedziela, 7 marca 2010

Lollipops, lollishoes







Czyli smaczne buciki na poprawę nastroju niesłusznie zimowego!

http://www.dezeen.com/2010/03/07/lolice-shoes-by-belma-arnautovic/?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+dezeen+(Dezeenfeed)
Belma Armautović, ASP Sarajevo

więcej o ciekawych butach: http://www.dezeen.com/2010/03/07/lolice-shoes-by-belma-arnautovic/?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+dezeen+(Dezeenfeed)

sobota, 6 marca 2010

Coolest sheets and blankets

"Kartonowa" pościel
[Kliknij obrazek aby powiększyć]



Pewnie o tym mówi moja Mama kiedy twierdzi, że najlepiej czułabym się mieszkając w składzie makulatury ;)
http://oddee.com/item_96980.aspx



Śpiąc we wnętrznościach stwora [vide Star Wars]





I wiele innych!
Jednak te dwa to absolutne hity.
http://oddee.com/contrib_6947.aspx

piątek, 5 marca 2010

Neoplatoński pilniczek




Co łączy Plotyna, Ficina, Boticellego i produkcję chińską na zamówienie drogerii Rossmann?

Odpowiedź w temacie ;D

Ulubiony prezent od Victorii, aż żal użyć !
Pamiętajcie o mnie, lubię niestandardowe podejście do wielkiej sztuki, jak Gombrowicz ;P

czwartek, 4 marca 2010

Mała rzecz a ... dobija!

Zawsze kiedy mam zamiar położyć się z książką, przestawić z fonii na wizję i zmienić interfejs na bardziej bezmakijażowy oraz przybrać formę swobodnie skręconą znajdzie się ktoś, kto żywo zaprotestuje.
6 potencjalnych intruzów szykuje się i czai całymi godzinami, żeby mnie z tą książką dopaść i: udeptywać głośno mrucząc i robiąc akupunkturę, kłaść mi na twarzy zaślinione kapcie i bić merdającym ogonem bądź maniakalnie podawać piłeczkę, zarzucić samodzielnie skonstruowanymi: a) samochodami z lego b) głośnikami Tonsila c) pretensjami że nie potrafię słuchać i przez chwilę się poświęcić rodzinie d) pomarańczami do obrania z których już dziwnym trafem leje się po łokciach e) karmą dla kota do natychmiastowego otwarcia.
Jeśli wtedy wstanę posłusznie i odprawię wymagane rytualne zadania jest cień szansy, że za kilka godzin znów będę mogła się położyć.
Ponieważ jednak nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji i człowiek jakoś tam ufnie zagrzebuje się w kołdrę, może przytrafić się TO:




OKRUSZKI, proszę Państwa.
Okruszek to drobiazg nieduży, który wwierca się w mózg z siłą Niagary, młota pneumatycznego albo dentystycznego wiertła i niech mi nikt nie mówi, że jestem księżniczką na ziarnku soli !!!
Syn z mężem znów jedli paluszki w łóżku.

I hate a salty sticks crumbs in my bed !!!
A dragon mother is disappointed, her son consumed a dinner in bed - again!

pict:Gary Larson

środa, 3 marca 2010

Lecą, lecą goście! The impact surprise ;P



via: http://www.spacetoday.org/DeepSpace/Stars/WaterWater/WaterWater.html

W marcu koło Ziemi przelecą 22 planetoidy...

W ciągu marca b.r. w odległości mniejszej niż 0,2 jednostki astronomicznej Ziemię miną 22 planetoidy. Największą z nich będzie Mithra o średnicy ponad 2 kilometrów.

Ziemię cały czas mijają w bliskich na skalę kosmiczną odległościach obiekty zwane NEO, od angielskiego Near-Earth Objects. Są to najczęściej różnych rozmiarów planetoidy, ale także komety i odpowiednio duże meteoroidy. Do tej kategorii można też zaliczyć zbudowane przez człowieka sondy kosmiczne znajdujące się na odpowiednich orbitach wokół Słońca.

Obiekty NEO są pilnie obserwowane i poszukiwane na niebie przez specjalnie do tego przeznaczone teleskopy. Na witrynie internetowej projektu NASA o nazwie "Near Earth Object Program" (neo.jpl.nasa.gov) można sprawdzić listę znanych obiektów NEO oraz tabelę z ich przewidywanymi przelotami w pobliżu Ziemi.

Gdy za kryterium wybierzemy odległość od Ziemi 0,2 jednostki astronomicznej, czyli 30 milionów kilometrów, to w marcu możemy spodziewać się 22 takich spotkań Ziemi z obiektami NEO. Pierwsze już nastąpiło w poniedziałek 1 marca, w odległości 23 razy większej niż dystans do Księżyca minęło nas ciało o średnicy szacowanej na od 140 do 310 metrów.

Najbliższe pod względem minimalnego dystansu spotkanie ma nastąpić w środę 3 marca. Wtedy obiekt oznaczony jako (2001 PT9) przeleci koło naszej planety w odległości 11 razy większej niż Księżyc. Ciało to ma szacowaną średnicę od 190 do 420 metrów. Jego prędkość względem Ziemi wyniesie 13 km/s.

Największą z mijających w marcu Ziemię planetoid będzie 4486 Mithra, która ma od 2 do 4,5 kilometrów średnicy. Z prędkością 23 km/s minie ona Ziemię 12 marca w odległości 73 razy większej niż Księżyc (ponad 28 milionów kilometrów).

źrodło:http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2413



No ładnie, przespałam horror!!!
Czy mówiłam już Wam o powracających snach o Wielkim Zderzeniu? Budzę się, patrzę w okno a na horyzoncie rozbłyski, a potem fala uderzeniowa kładzie miasto, łagodnie dochodząc do bloku (?) w którym mieszkam (?). I pozamiatane.
Ciekawe - gdyby istniało realne zagrożenie, ktoś dałby znać?

One of the most terryfying dreams is about comet impact; I see an explosion, impact wave and town distraction.

poniedziałek, 1 marca 2010

wycinanka











Najstarsze na świecie zadziwienie formą i różnorodnością.

Opcja, żeby najpierw umyć szybę i wyretuszować przylepce była nie do przyjęcia.

My sons handworks. Sorry about a dirty glass, it was an artistic activity in a hurry ;)



wykonanie:Adamo lat 7

niedziela, 28 lutego 2010

Z cyklu: regresy zawodowe


rys:Adamo, z cyklu: gry na konsolę i painta, wersja własna LocoRoco



Okropnie podły nastrój mam.
Wrócić - wróciłam, nawet niepogubiona, zdrowa na ciele i umyśle, z plecakiem i torebką sztuk jeden, nawet parasol jest. Konferencja jak konferencja, ciekawa, choć zdumień poznawczych nie uświadczyłam.
Kraków powitał mrozem a kopnął w tyłek deszczem i chlapą, w związku z czym idąc na dworzec zachowywałam krok Nicholsona z "Lepiej być nie może", bo nowe buty niedeszczooooodporneee!!!

I jeszcze dzwoni do mnie M., czy przyjdę na Jej własny pogrzeb. Nie! Powtarzam - nie dam Ci mojej sukni ślubnej do trumny, koniec kropka!

Dzień następny okazał się strasznym bagnem, i to wyjątkowo nie ze względu na pogodę. Chwilowo mam dosyć. Chwilowo chcę umrzeć.
M., szykuj trumnę dwupak.

Przynajmniej Ciaho okazał się największym dobrem i ostoją, za co Mu dziękuję! I za kanapki cudne, bladym świtem do sklepu gonione!

Pocieszyłam się w jedyny słuszny, kobiecy sposób, idąc na zakupy ;D
Zakupiłam 10 brakujących numerów Art Eonu i kieckę ;P
I wypiłam wielki kubek czerwonej smoczej herbaty w ... Coffee Heaven.