wtorek, 19 lipca 2011

podziękowania, przeprosiny i pozdrowienia!






Dla Wszystkim Tam, od wszystkich tu!

Jestem w locie.
Jestem południcą, która czai się w zbożu, jestem tą babą, którą diabeł nie może. Jestem wszystkim, bo wszystkim być muszę i niczym, bo nie wystarcza mi wszystko.


Mało bywam w sieci, ale dzięki temu się nie plączę pod nogami i macie chwilę oddechu.
Piszę rozdziały, artykuły, sprawozdania, obrabiam zdjęcia, glinę, szkliwię, zapominam o wstawionej wodzie na kawę, jeżdżę, załatwiam, zapisuję, przygotowuję.
Gdyby ktoś mi dał grabie, to bym jeszcze grabiła z rozpędu.

Nie wszyscy znoszą to dobrze:




Dziękuję
Dorocie

za wyróżnienie, jest mi bardzo miło!



Zasady postępowania, gdyby dostało się wyróżnienie:

- podziękuj i napisz link blogera, który przyznał wam tę nagrodę,
- skopiuj i wklej logo na swoim blogu,
- napisz o sobie 7 rzeczy,
- nominuj 16 innych cudownych blogerów (nie można nominować blogera, który wam przyznał nagrodę),
- napisz im komentarz, by dowiedzieli się o nagrodzie i nominacji

Zamiast, jako rzecze regulamin, napisać 7 rzeczy o sobie, zamieszczę 7 podziękowań.
Po pierwsze primo: dziękuję tym, którzy na rożne sposoby mnie jeszcze tolerują i znoszą, włącznie z domownikami, po drugie primo: fantastycznym kursantom, którzy w tym niepewnym momencie zatrudnieniowo-zawodowym dbają o stały ruch w interesie. Po secundo - dziękuję gruszkom, że obrodzą i pani z Dwikóz, że ma tak fantastyczne dynie! Za lato, cioci za cudne przetwory, Basi za niedzielny medalion, burzy za to, ze oszczędziła mojego laptoka!

Łamiąc kolejne zasady - osoby wyróżnione NIE SĄ zobowiązane do przekazania nagrody dalej, do wklejania banerka, do wyznaczania kolejnych. Odznaczam - bez konsekwencji ;)

16 cudownych bloggerów ;DDDD

http://bloganety.blogspot.com/
http://lechbukowski.blog.onet.pl/
http://lafle.blogspot.com/
http://mama3swinek.blogspot.com/
http://septimo-piso.blogspot.com/
http://agawa-wmoimmagicznymdomu.blogspot.com/
http://slowamalowane.blogspot.com/
http://na27stronie.blogspot.com/
http://ozabytkach.blogspot.com/
http://bluesattack.blogspot.com/
http://pumpkinkitchen.blogspot.com/
http://meigotuje.blogspot.com/
http://sliwkowe-trzewiki.blogspot.com/
http://intothehermitage.blogspot.com/
http://fantastyczny-czas.blogspot.com/
http://pretty-uglies.blogspot.com/
http://www2.polskieradio.pl/blogi/ossowski/

Nie mam siły kodować linków, wpiszcie sobie sami ;)
Niewyróżnieni niech się czują wyróżnieni! I tak lubię czytać wszystkich, których mam w paskach obok.

A żebyście nie mówili, ze u mnie tylko koty, kłaki i ślimaki, oto dowód na wybujałą podróżliwość w czasie i przestrzeni. Kurturarny człowiek to i Szkota zobaczy, księżniczkę wyhaczy i słowiańskich wojów w krzakach znajdzie; )












Następny wpis będzie o ... diabłach, pewnej wystawie, tajemniczej podróży i zabłąkanym koziołku ;)

czwartek, 14 lipca 2011

wiklina rządzi i wymiata



Smocza Jaskinia ;)



Jak folder MOK-u głosi: "komplet mebli z wikliny autorstwa Agnieszki Okońskiej" a ja od siebie dodam, że pani Agnieszka połączyła wiklinę w postaci luźno ułożonych warstw w specjalnej formie i zalała to tworzywem sztucznym. Jest to praca dyplomowa pt. "Himba", ASP Kraków 2007






Niestety nie zanotowałam nazwisk twórców.




Czasem coś... zaskakuje.






Drzewo zaprojektowane i wyplecione przez studentki.



Pan Ryszard, instruktor - jego talent, wyobraźnia przestrzenna i szybkość pracy zawstydziłyby Turbodymomena.
Wyjaśnia, jak prosto mozna naprawić ten zaplecek fotela.














Każdy rycerz w końcu musi zasnąć po tylu godzinach walki w tworzywem. Wiklinowy miecz i maczuga mejd baj mamusia.

Wiklina.
Obojętność wobec niej jest nieporozumieniem. Różne kultury na przestrzeni wielu wieków robiły z niej najrozmaitsze rzeczy, ale oszczędzę Wam wykładu. Początek cywilizacji i osad rolniczych oraz rozwój kultury zbiega się z tkaniem, wyplataniem i toczeniem na kole garncarskim. Odkąd mamy coś, co chcielibyśmy przechować, zachować na później lub ukryć - odkąd mamy plony i zbiory oraz skarby, od tego czasu są z nami rzemiosła.

Centrum Wikliniarstwa w Rudniku nad Sanem powitało nas tak gorąco i profesjonalnie, że nikomu nie przeszkadzały strugi deszczu, które trzeba było pokonać, idąc do baru na pierogi lub po akcesoria rzeźbiarskie do miejscowego sklepu wielobranżowego pt "smar, mydło i powidło".

Proszę sobie kliknąć i pooglądać, jak wygląda po mistrzowsku zarządzana instytucja - do tej pory jestem pod wrażeniem. Pracownicy, wystawy, ekspozycje, stażyści, pomocnicy, instruktorzy - dream team! Pani Dyrektor pomimo urlopu gościła nas każdego dnia kawą i ciasteczkami, nie brakowało nawet ptasiego mleczka!
Instruktorzy - pan Stanisław i Ryszard brodzili w wiklinie po kostki, pomagając studentom we wszystkich rzeźbiarsko-koszykarskich fanaberiach.
Pod koniec warsztatów siedzieliśmy w wiklinie jak bociany w gnieździe - była wszędzie!

Jeśli kiedyś będziecie chcieli spędzić trzy pracowite, udane dni wśród wikliny - polecam!


Tutaj więcej zdjęć MOK Rudnik:
http://www.mokrudnik.pl/cw/galeria/2011070406/thumb.php

Niestety nie znam nazwiska twórcy "Anioła" "Stonogokonia-ławki" i rzeźb w Ośrodku.


Autorem wszystkich zdjęć w tym wpisie - DR

środa, 13 lipca 2011

prezentuję prezenty od...




... Mei
i
Doumy



Szydełkowana oktopusa broszkowa i ręcznie dziergany bransolet z kamyczkami.
Miodzio!
Śledźcie ich blogi, zamawiajcie artefakty. Podwójna radość!




Ośmiornica będzie się pięknie komponowała z Hadesowym giftem, o ile nie zmieni zdania i nie obdaruje nią innej istoty ;)

wtorek, 12 lipca 2011

Przyszedłeś do mnie z siekierą - widać, nie jestem Ci obojętny!



studentka I roku łódzkiej filmówki Natalia Brożyńska - "Drżące trąby" , praca zaliczeniowa. Dostała 5 ;)


Ciągle nie mogę przypomnieć sobie, gdzie zapodziałam nasze filmiki ze studiów i jedno słuchowisko. A może Filip wciąż je ma? Kim była Pelagia, gówna bohaterka? Owcą, kozą? I z czego zrobiliśmy biskupa??
Oczywiście - Natalia Brożyńska przebiła wszystkich! Ale ile łez i śmiechoskurczów brzucha przeżyliśmy wtedy na dywanie, manewrując pluszakami z ciuchlandu, to nasze ;)



Dzięki uprzejmości Paulindy - thnx!

poniedziałek, 11 lipca 2011

Ostatnia granica





pomiędzy domem i poza-domem.

Perfumy nocy lipcowej - pachnie tak pięknie, jak pisał o niej Bruno Schulz.
Wszelkim gościom letnim polecam domek na drzewie. Trochę tylko wystają nogi, ale co to jest, wobec wieczności?



znalezione tu: http://box-of-treasures.blogspot.com/2011/07/meet-me-at-summer-tree.html
no i tu: http://www.dedon.de/en/

- ślimaki jedzą śniadanie - wpis nieapetyczny









Zastanawialiście się jak wyciągnąć sobie z ust długi włos, nie mając rąk?

Zdjęcia bez ingerencji choreograficznej, sytuacja zastana.

niedziela, 10 lipca 2011

plackoBaś



oraz półMiś. Dokładnie lewa połowa.

Gorąco i mokro jak w Bangkoku na wakacjach.
Poranna burza uszkodziła komputer a grad dołożył swoje małe co nieco do pozostawionej na ogrodowym stole kawy.
Kiedyś nowopoznany grzecznościowy Norweg zapytał, czy Polska jest szczególnie teatralnym krajem, bo tu wszystko dzieje się niespodziewanie?

sobota, 9 lipca 2011

śmieciowe zdjęcia




Nie mam dziś humoru, pozwalam sobie na wiele, gdyż jestem nikim. Zgłębiam nieużywane czeluście karty pamięci ----- w tym Mordorze nonsensu znajdują się całkiem sympatyczne [nie]smaczki. Dziś będzie obrzydliwie! Niech zwycięży chaos, śluz i pomyłki, przypadkowe złe sejwy, pomylone balanse bieli, spotforniałe mutanty. Włala!


Ślimak wzbudził mój szczery zachwyt, zwłaszcza w niewymuszonej i eleganckiej konfrontacji ze wstężykiem. Teraz się skulił, ale uwierzcie, rozciągał się do 30 cm podczas spaceru po schodach. Plamki zamieniały się w długie czarne prążki.

Talerz zawierał wyśmienity ryż z kurkami i fetą, niestety ktoś zadzwonił i zjadłam, zanim zrobiłam zdjęcie kurkom. Jeśli lepiej późno, niż wcale, to jednak lepiej wcale, niż za późno, jak widać na obrazku. Manewr z kurkami do powtórzenia - fenomenalne połączenie!

Ludowe książki były mi do czegoś potrzebne, ale zrobiła się i zasejwowała przypadkowa niebieska kreska. Niechże zostanie w hołdzie twórcy niebieskich linii http://edwardkrasinski.blogspot.com/

czwartek, 7 lipca 2011

obłok niewiedzy





Za dużo się dzieje, aby opowiadać.
Przechodzą burze i czerwone tęcze, grusza obrodzi w tym roku wyjątkowo. Nic poza mną nie czeka w takim napięciu na świt. Rozliczam czas podwójnie, to niemal nie do zniesienia.
Zmysły mam ostre jak chory pies.

środa, 6 lipca 2011

promocja szkoły - mikrofotoreportaż PWSW IAW Przemyśl









Pan student prezentuje dzieciom możliwości gliny, na przykładzie szybkiego kursu lepienia kosmity.

My tam były, wodę i soki piły, cukierki dzieciom rozdawały, ulotki i koszulki z logo. Padało niemiłosiernie. Dzieci wydawały się niezłomnie, moczyły i brudziły szydełkowane rękawy, różowe dresiki.
Komu, komu jeszcze szkoła, całkiem smaczny kierunek, jeszcze ciepły kawałek architektury wnętrz - proszę się nie zniechęcać siedzącymi z rezygnacją pod drzewostanem studentami, skulonymi z zimna, ich ma rozgrzewać własna świetlana przyszłość, młodość i wyobraźnia ;] Bo bynajmniej nie obiad i gorąca herbata~!
Jak mawia klasyk "ja w twoim wieku nie jadłam!" ;DDD
O maj gad.
Zachwyciły mnie gigantyczne szachy jako zachęta miejscowego kółka szachowego. Można było zagrać z instruktorami.

Sponsorem stykówki z reportażu był dziedziniec przemyskiego zamku. Oczywiście chylę czoła przed występami regionalnych flecistów, watą cukrową, dmuchanymi konikami rodem z hellu (możliwość dopompowania, gdy hel ucieknie) ;]

A tu oficjalna, równie krótka relacja na stronie szkoły:
http://www.pwsw.pl/aktualnosci/id2369,PWSW-obecna-na-wakacyjnych-imprezach-miejskich.html

Na zdjęciach nie zahaczyłam pani Ani - wykładowcy, z którą opiekowałam się interesem - biegała szybciej od światła, załatwiając plener wikliniarski dla studentów.
Na obszerną, potężną fotorelację z pleneru zapraszam już niebawem. Cud-miód-orzeszki!