czwartek, 16 września 2010

rozgrzewające wspomnienie Satyrbluesa



Wolontariuszki Festiwalu i Sympatycy Satyrbluesa
fot:Victor Czura


Czy rozpoznajecie? Za podanie prawidłowego zestawu nazwisk gitarzystów - uśmiech kierowniczki ;)

projekt:Michał Rajchert


i przypominacz - dziś Blues Attack!
Zbiórka pod radio o 19:08

środa, 15 września 2010

dla Pauliny


Jan Stanisławski, Chmury nad Dnieprem



Józef Czechowicz (1903 - 1939)

Przez Kresy

monotonnie koń głowę unosi
grzywa spływa raz po raz rytmem
koła koła
zioła


terkocze senne półżycie
drożyną leśną łąkową
dołem dołem polem


nad wieczorem o rżyska zawadza
księżyc ciemny czerwony
wołam
złoty kołacz

nic nie ma nawet snu tylko kół skrzyp
mgława noc jasna rozlewna
wołam kołacz złoty
wołam koła dołem polem kołacz złoty

woskowy bursztyn z inkluzją



Oprócz ciem w nocnych kawach pojawiają się czasem ćmy w nocnych świecach.

Cichną głosy ptaków.
Księżyc pozuje do fotografii.
Błyszczą mokre policzki ulic.
Wiatr przynosi zapach zielonych pól.
Gdzieś wysoko mały samolot bawi się jak delfin.


Adam Zagajewski,"Trzej Aniołowie"

wtorek, 14 września 2010

o jesiennym poranku, dyni i życiu południowca

"Poranki są ufne jak młode koty", pisał Zagajewski w "Trzech Aniołach".

Nasz młody kot o 5 rano zalicza drugi bok (a nawet można zaryzykować stwierdzenie, że trzeci bok, odkąd przytył), podczas gdy my rozpoczynamy dzień od odkręcenia wajchy volumu maksymalnie w prawo, odkąd mamy płytę czystej energii, zaklętej w muzyce. I nie są to dźwięki morza, ani szum lasu przetykany fletnią pana, tylko piękny, soczysty, południowy blues.

Pomyślałam sobie dziś, że miarą dobrej muzyki jest wytrzymałość naszego układu nerwowego w ekstremalnych godzinach - nocnych lub porannych. Obroni się tylko ten rodzaj rytmów, który współdziała z organizmem; pobudza układ krwionośny i minimalizuje konieczność wypicia dzbanka kawy. Przy tej płycie wystarczy to, co się jada w gorącym klimacie - pomarańczka i grzanka z dżemem ;)

Wczoraj dziecko zbuntowało się, popadło w stupor i powiedziało, że już nigdy w życiu się nie uśmiechnie. Do szkoły wstaje się za wcześnie! I ono "sobie z tą panią wychowawczynią porozmawia i załatwi, żeby chodzić na późniejszą godzinę".
Aby przełamać impas ojciec zapytał, czy w takim razie ma przyprowadzić konia, który ugryzie go w łydkę, co wywołało siarczysty chichot. Niemniej jednak ziarno gorczycy zostało posiane i należało coś z tym zrobić.
Poszłam z ciekawości do pani i pytam, co wynegocjował. Umówili się, że będzie kładł się z bajeczką już o 7, a zasypiał o 8 i pani gwarantuje mu, że się wyśpi.
A w ogóle najlepiej budzić się dobrą muzyką.
Jaka to ulga mieć mądrą panią! Bez nerw dziecko poszło spać jak w punkcie umowy i obudziło nas dziś Billym o 5 ;)

Oto najnowsze "kwiatki" szkolne:
A: - Wiesz co się dziś okazało???
Ja:- ???
A: - ŻE PIOTREK MA RÓŻOWY PODKOSZULEK POD SPODEM!!!

A: - Ksiądz dał mi tylko piątkę i powiedział, że jak pokoloruję jeszcze Jezusa oprócz tej trawy to dopisze mi plusa.

A: - Miłosza pani rozsadziła bo mnie rozpraszał bo kładł głowę na moich kolanach pod ławką!



W ogóle jesień stała się ostatnio bardzo ciepła wewnętrznie. Od Basi i Tomka dostałam wspaniałą dynię, z której zrobiłam leczo i zupę - i została jeszcze połowa czaszy. Batman obudził we mnie dawno przyklepaną miłość do gliny i niestety już tak łatwo nie dam się uśpić - lepię! I dzięki Jego pomocy mam już pierwsze wypalone rezultaty moich organicznych struktur.
Zapraszam do obejrzenia galerii bArta!
http://ceramicznablaza.blogspot.com/


W dodatku idą do mnie pocztą.... labradoryty fasetowane!!!
Myślę, że to całkiem miły początek jesieni.
Życzę Wam takiej samej wielkiej energii! I jak mówił do mnie Billy po koncercie na korytarzu:
All the best of the Blues to you!!!









A tu o płytce:http://www.cdbaby.com/cd/billygibson4

Jeśli chcielibyście dowiedzieć się więcej o muzyce tego nurtu, zapraszam na fachową stronkę:
http://bluesattack.blogspot.com/2010/09/audycja-z-dnia-09092010.html

niedziela, 12 września 2010

Satyrblues 2010



projekt:Victor Czura i Artur Jaworowski, fot:Max Veronesi, Piotr Morawski, Irek Graff

Witam po bujnym muzycznie łiekendzie. Kolejna edycja za nami, za mną i za Organizatorami, którzy zbierają szkło, wybite gitarami zęby i struny. Wybite mentalnie, albowiem takiego wymiatania często się nie widuje - Magda Piskorczyk z Billym oraz Joe Colombo z Delatchrome rzeźbili publiczność na różne sposoby, by na koniec poderwać z foteli wszystkich z prezydentem miasta włącznie.
Przede wszystkim cieszę się, że akurat CI LUDZIE i W TYM MIEJSCU - co dało możliwość śledzenia każdej kolejnej edycji przez 10 lat. Mała kameralna sala, wszystko widoczne jak na dłoni, inni artyści siedzący na schodach widowni (bo chcą!), domowy poczęstunek, zróżnicowany program i przede wszystkim możliwość zaczepienia muzyków i wypicia z nimi kawy, pytania o trasę koncertową, genezę utworu czy o zdrowie i życie w Memphis.
Nieocenione jak Mastercard!
Zapraszam na bloga mężowskiego, który gra i na festiwalu molestował każdego gitarzystę, który przed nim nie uciekł. W zakładce muzycznej po prawej stronie znajdziecie aktywny link do Jam Session pod Tykwą i zdjęcia.
Do czytania o muzyce i słuchania zapraszam też na bloga Satyrbluesowego.
Dziękuję tez Magdzie i Oli za serce i uwagę. To była wielka przyjemność!
Jeśli chcecie poczytać dobry wywiad z Joe Colombo autorstwa Victora Czury i Przemka Draheima, polecam najnowszego "Gitarzystę", jest tam też krótka acz trafna recenzja płyty Deltachrome pióra Tomka Kruby.
Jeszcze jedno - na festiwalu nie ma gwiazdorstwa mimo, że goszczą tam muzycy i plastycy wielkiego światowego formatu. Do tej pory uśmiecham się na wspomnienie, kiedy na pożegnanie poklepałam Joe po ramieniu a on odwrócił się i podziękował wylewnie za sympatię, uwagę i dobrą zabawę ;)
To po co mi jakaś Rawa czy inny Spodek??
Wystarczy raz w roku Satyrblues ;))))

Dziękuję Organizatorom - Ewie i Wiktorowi Czurom!
Pozdrawiam nowopoznanych fanów fusionbluesa i członków forum Blues Attack - Martę, Tomka i Alicję, Dawida, Kylana, Rudą, znaną już Basię i Artura oraz Miśkę i Bogdana z Asią!!!



Polecam zakładki:
http://www.satyrblues.pl/
http://jamsessionpodtykwa.blogspot.com/2010/09/satyrblues-2010-jeszcze-lepszy-niz.html
http://bluesattack.blogspot.com/




Łupy ;)





Joe Colombo



and Deltachrome



Magda Piskorczyk



Magda i Billy Gibson



Billy i jego harmonijka



Magda Piskorczyk Band: Magda Piskorczyk, Ola Siemieniuk, Adam Rozenman, Marcin Jahr














Jak co roku rysownicy, satyrycy i fani mogą obdarować artystów prezentami - karykaturą, pamiątkowym portretem lub obrazem. W tym roku pierwszy raz miałam możliwość wręczenia Magdzie jej portretu.





















Organizatorzy i Pomysłodawcy Ewa i Victor dbali o każdego. 4-letnia Zuzia wytrwała prawie do końca koncertu.







Joe i Deltachrom w składzie: Franco Campanella, Joe Colombo, Gian-Andrea Costa, Loco Lombardi oraz pomysłodawca projektu muzycznego "Jam Session pod Tykwą" Michał



Michał dręczy Olę Siemieniuk



słuchacze i forumowicze audycji Blues Attack



tu również słuchacze i forumowicze





Ostatnie wspólne chwile z Magdą i Olą

Garść zdjęć z wernisażu rysunku satyrycznego, który jest - obok kabaretu - integralną częścią każdego Satyrbluesa. Powyżej również dowód na familijną atmosferę i swawolne jamowanie w każdej dostępnej przestrzeni domu kultury muzyków z przyjaciółmi i fanami. Granie trwało do późnych godzin nocnych.
Więcej grzechów nie pamiętam, sałatka grecka była pyszna, do domu wróciłam o 3:30 i zaczynam odliczanie do kolejnej edycji.

czwartek, 9 września 2010

kocia melancholia







No i co na to amatorzy powiedzenia "szara jak mysz"?
Wersja punk. W sklepie z akcesoriami dla kotów. Jak znalazł brocha do jesiennego płaszcza! Niniejszą myszą otwieram kolekcję sztucznych myszy. Proszę o linki oraz prezenty rocznicowe, choinkowe i bezokazyjne w tej formie ;)

propozycja Artefaktorii: http://artefaktoria.etpro.pl/product/ZAKLADKA-Z-MYSZA,D0015

wtorek, 7 września 2010

labradoryt - kamień odwagi

Dostałam ciężkiej szajby na punkcie labradorytu. Nie wiem, jak fachowo brzmiałaby diagnoza; natręctwo, mania prześladowcza czy zwykła pożądliwość - nie mogę przestać myśleć o labradorytach. Nie o jednym konkretnym komplecie biżuterii, ale globalnie - o wszystkich kamieniach.
Leczę się na rożne sposoby i próbuję również zrozumieć tą dziwna sytuację, bo wszystko inne potrafię sobie logicznie wytłumaczyć - lubię kawę mrożoną, lidlowe praliny w kształcie owoców morza, masowe złocenie dziwnych rzeczy, które w naturze nigdy nie byłyby złote. Z każdą z tych rzeczy jednak potrafię się rozstać dosyć gładko. Ale nie z opętaniem labradorytami.

Kupiłam kolczyki.
Noszę je jak tarczę przeciw złym duchom. Cierpię, kiedy muszę je zdjąć.
Czym jest, po co, dlaczego akurat ten?

Szukam.
Znalazłam takie:http://deedeeart.pl/2008/05/27/labradoryt-kamien-odwagi/
Cytuję:
Labradoryt to kamień niezwykły, posiadający piękne odcienie, kolory, połysk i blask, jakiego brakuje innym minerałom. Jest to minerał z grupy plagioklazów i swój wygląd zawdzięcza temu, iż jest mieszanką dwóch innych minerałów – albitu (glinokrzemianu sodu) i anortytu (glinokrzemianu wapnia).
Swą nazwę zawdzięcza półwyspowi Labrador, położonemu w Kanadzie, w prowincji Nowa Fundlandia, gdzie występuje bardzo często. Oprócz Kanady, wydobywa się go także w USA, Meksyku, Australii, Finlandii oraz również w Polsce. Kolorystyka jego jest bardzo urozmaicona – od brązu, po błękity, od szarości po zadymione czernie. Według Eskimoskiej legendy, Zorza Polarna została uwięziona w skałach wzdłuż wybrzeża Labrador. Uwolnił ją przejeżdżający tamtędy Eskimoski Wojownik, rzucając w kamienie ostro zakończoną włócznią. Jednak nie cała Zorza została uwolniona, kilka jej świateł pozostało w skałach, dzięki czemu kamień zwany Labradorytem ma taki piękny połysk i wewnętrzne iskierki.
Kamień ten ma właściwości niezwykłe, bowiem pomaga walczyć z frustracją, dodaje odwagi.


Koniec cytatu. Ciekawe, pasuje mi ta zorza, bo największą korbą pogodową jest zobaczenie zorzy. Kręcę się też ciągle wokół mitologii północnej, symboliki, biżuterii i wzornictwa, muzyki. O co cho?
Jesień?
Nie wiem, co będzie dalej.
Śnią mi się całe sznury szarego, zabrudzonego piachem, pięknie fasetowanego labradorytu. Założyłam sobie blokadę stron z biżuterią. Niestety nieuchronnie skończy się tym, że po następnej wypłacie kupię surowy sznur kamieni i będę go trzymać pod poduszką.
Tymczasem pooglądajcie moje ulubione:






http://wylegarnia.com/kamienie-polszlachetne/akwamaryn

Zamarznięty brudny lód z zorzą polarną!
Uwielbiam go ;)
(to środkowe zdjęcie przedstawia mój łup)
Czy macie jakieś natręctwa jesienne?

Polecam stronę Emilii!

poniedziałek, 6 września 2010

kim jest Veronique?


fot:Otusiunio

Verokolce prezentują: albumy z historią Veronique!

http://otusiunio.blogspot.com/

Otusiunio ma power w rączkach. Bardzo lubię!

Wywiadzik: http://ziniol.blogspot.com/2010/08/wywiad-z-piotrem-szreniawskim.html

Polecam serdecznie, warto.

emocje odkryć



Wszystko powolutku zaczyna się układać. Rok szkolny na dobre już się rozbujał, wokół bardzo muzycznie i dajemy się ponieść fali przygotowań do Satyrbluesa - dziecko domaga się koszulki z logo! Przecież nie wystąpi w starej z tamtego roku, bo ona ma brokat, a brokat noszą tylko dziewczyny, co za skucha - jak nadepnąć na ducha!
Sobotnio-niedzielne spotkanie złotniczo - biżuteryjne dało mi do myślenia - jestem bardzo zadowolona i wzruszona. Sądziłam, że moje blogi nie mają dla nikogo znaczenia i są taką moją małą popierdółką. Bardzo się cieszę, że przyjechały do mnie dziewczyny, które z przyjemnością tu zaglądają i zapragnęły poznać nasz Sad osobiście. Złociły profesjonalnie jak małe fabryki, nie tracąc czasu na oddychanie, mruganie i rozmowy ;)
Zapraszam na relację do drugiego bloga dziś wieczorem http://wstarymsadzie.blogspot.com/





na zdjęciach: Kasia przy grzybowym risotto opowiada o kotach ;)