piątek, 4 czerwca 2010

The Big Small Thing



fot:dr


Walczę z maleńkością. Nie do końca chodzi o ślimaki, choć radośnie zjadają krzaki papryki. Niech jedzą. Z większą, podłą maleńkością tego, co się działo w ostatnim tygodniu.
Nie dajcie się robalom tego świata.
Trzeba wejść na konary prasłowiańskiej gruszy i odszczekiwać się swoim prześladowcom!!!

czwartek, 3 czerwca 2010

choram



i tak się czuję..
i Adam i Ciocia Terenia też! wszyscy wisimy na jednej suszarce, obok siebie.

zdjęcie z:http://somemorningtea.blogspot.com/

poniedziałek, 31 maja 2010

portret ze smokiem



Przy sesji zdjęciowej nie ucierpiały smoki, dzieci, ekosystem ani żadna jaszczurka.
Zwierz jest dziki i wolnożyjący, został zwrócony przyrodzie.

radiowa "Dwójka" i Joscho Stephan

Koncert w Studiu Muzycznym PR im. Agnieszki Osieckiej: JOSCHO STEPHAN

Obecnie Joscho Stephan reprezentuje styl określany mianem "gypsy jazz" lub "gypsy swinging guitar", którego został okrzyknięty niezrównanym mistrzem, przez co często nazywany bywa również następcą legendarnego Django Reinhardta. W Warszawie Joscho Stephan wystąpi wraz ze swoim triem, w którym obok wirtuoza grają: Günter Stephan (gitara rytmiczna) i Max Schaaf (kontrabas).

1 czerwca, o godzinie 19.00.

Transmisja na antenie Dwójki!

piątek, 28 maja 2010

są powody do mruczenia II



Piękny prezent z nurtu gypsy jazz! (choć to tylko jedno z wielu skojarzeń!)
Joscho Stephan Trio
wydany przez |Stowarzyszenie Kultury Oryginalnej - Ewa i Victor Czura| z okazji 10 edycji Festiwalu Satyrblues odbywającego co rok się w Tarnobrzegu.

dziękujemy!

czwartek, 27 maja 2010

są powody do mruczenia



dziękuję Ewie i Wiktorowi za pomoc w zdobyciu autografu Leszka!
Nie, nie byłam tym razem na koncercie.
Poczekam, aż zagra u mnie w ogrodzie ;D



http://www.mozdzer.com/

wtorek, 25 maja 2010

oswajanie fantasmagorii







by JAW Cooper
http://jawcooper.blogspot.com/

Do gara wrzuć szczyptę mangi, kilo secesyjnych plakatów, wymieszaj doprawiając komiksem i baśnią, zapiekaj krótko pod sosem z wizji, udekoruj Witkacym ;)

piątek, 21 maja 2010

emocje odkryć




Koniec maja to sezon na młode ropuszki i nie tylko. Mamy tez trofeum w postaci jaszczurczej skóry, z której właścicielka okazjonalnie obłaziła.

czwartek, 20 maja 2010

jeśli nie Oxford...



Zaczynam odczuwać poważny spadek energii. Czy to powódź, która szaleje w moim rodzinnym mieście, czy długo wyczekiwana stabilizacja zawodowa?
Magnez z be sześć koi zmysły. Mięśnie bolą i tikają.
Zegar za to nie tyka, bo teraz większość to wyświetlane cyferki, boimy się głośno odmierzanego czasu.

Nasz lekarz rodzinny ma świetną klepsydrę; szklany gadżet reklamowy jakiegoś koncernu. Razem z dzieckiem nie mogliśmy oderwać od niego oczu - podwójna klepsydra z wodą - w jednej jadowicie niebieski piasek leci w dół, zgodnie z siłą ciążenia, a w drugiej.... różowy przesypuje się, a raczej ulatuje do góry.

1000 myśli i jeden widok



Drzewo, z korzeniami w fugach.

A tiles tree?

poniedziałek, 17 maja 2010

muszle zdrowo nadziane



Conchiglioni nadziewane pesto i cukinią

4 porcje

24 duże muszle (po 6 szt. na porcję) - makaron conchiglioni
3 cukinie (lub 1 cukinia + 1 bakłażan + 2 kolorowe papryki)
2 ząbki czosnku
ok. 5 łyżek oliwy z oliwek
słoiczek bazyliowego pesto (najlepiej domowego)
sól, świeżo zmielony pieprz do smaku
2-3 łyżki świeżo startego parmezanu (do podania)

1. Umyj i obierz cukinie. Pokrój w drobną kostkę, włóż do durszlaka, posól. Odstaw na 15 minut. W międzyczasie wstaw wodę na makaron i ugotuj wg wskazówek na opakowaniu.
2. Obierz czosnek. Ręcznikiem papierowym osusz cukinie. Rozgrzej 2 łyżki oliwy na patelni, na średnim ogniu usmaż połowę cukini z 2 ząbkami czosnku. Przełóż do miski cukinię, czosnek dodaj do pozostałej cukinii - usmaż ją na 2 łyżkach oliwy. Przełóż do miski, czosnek wyrzuć. Ważne: cukinia powinna pozostać lekko chrupiąca, nie chcemy jej rozgotować. Jeśli potrzeba dopraw cukinię solą.
3. Makaron odsącz z wody, dodaj łyżkę oliwy z oliwek i delikatnie wymieszaj. Każdą muszlę nadziej jedną łyżeczką pesto i ok. 3 łyżeczkami cukinii. Ułóż muszle na talerzu - po 6 muszli na porcję, posyp parmezanem i świeżo mielonym pieprzem. Podawaj z lampką schłodzonego białego wina. Smacznego :)


Przepis z bloga Misi Food Heaven.
http://thefoodhaven.blogspot.com/
http://thefoodhaven.blogspot.com/2010/05/prawdziwe-gourmet.html

niedzielny dżem seszyn






Malować się nie da, bo przeprowadzkowy bałagan, to przynajmniej grać trzeba!
Monika Z. jako dziewczyna z gitarą. Przy perkusji Rychu.

sobota, 15 maja 2010

recycling



Nie wiem, skąd mam to zdjęcie. Jedni przychodzą, inni odchodzą, większość coś gmera w moim komputerze, zostawia jakieś linki, ślady, pliki. Sama też robię niewiarygodny bałagan. Jeśli wiecie, skąd jest to zdjęcie, to proszę napisać.

Remoncik pracowni trwa, dostaliśmy nową starą szafę z bardzo starymi pajęczynami wewnątrz i z kołkami na wieszanie sutanny oraz innych żakietów. Pachnie teraz w pokoju starą plebanią.

piątek, 14 maja 2010

czwartek, 13 maja 2010

przyczajony ład, ukryty spokój czyli...


... delikatny bigosik z młodej kapusty na maśle z domowym chlebem wieloziarnistym!

Przepraszam za opóźnione reakcje blogowe, ale asystuję przy remoncie i malowaniu pracowni, już nadrabiam.

Niejednokrotnie się odgrażałam, że zamieszczę przepis chlebowy na zakwasie, czas już najwyższy, ponieważ nowalijkowe zupy i bigosy z młodzizny aż się proszą o kromeczkę własnego razowca lub białasa / bez skojarzeń rasistowskich/. Do tej pory trudno było mi wysyłać każdemu zakwas w słoiku, zwłaszcza latem, kiedy leżąc z gorącym magazynie lub samochodzie listonosza może eksplodować z hukiem; przyszedł ten szczęśliwy moment, że mogę Wam polecić stronki z przepisami na chów własnego burego cudu. Oczywiście pamiętam o Lelevinie i jeśli nic mi nie przeszkodzi, to w następnym tygodniu wyślę bombę, o czym powiadomię.
Zatem proszę zanotować i wkleić do paska URL:
http://www.chleb.info.pl/index.php?id=22
Zatem jeśli macie już zakwas - bierzemy się do robienia chleba. To znaczy do prób robienia chleba. Mój wyszedł może za 10 razem ;)

A teraz kilka uwag - ilość wody jest orientacyjna i zależy od rodzaju mąki i dodatków, które ją pochłaniają, jak suszone owoce, płatki owsiane itp.



Najlepiej pozwolić mu rosnąć już w foremce docelowej, w której będzie wypiekany. Filozofia chlebowa mówi - lepiej nie dodać niż przesadzić - na początku oszczędnie z dodatkami.

W wysokiej misce wymieszać drewnianą łyżką:

1 kg mąki pszennej typ 500 (zapomnijcie o gotowych mąkach "samorosnących"!)
pół szklanki mąki żytniej graham (pełnoziarnistej) - obowiązkowo! ona działa jak biedronkowy Tiger na ciasto, przyspiesza reakcje i karmi bakterie chlebowe,
zakwas
dwie łyżeczki soli
po pół szklanki lekko zmielonego sezamu, siemienia lnianego, płatków owsianych
pół litra ciepłej, przegotowanej wody i dwie awaryjne szklanki wody gazowanej

Po wymieszaniu masa stawiać ma mocny opór.

UWAGA! Teraz należy odjąć porcję surowego chleba do osobnego słoiczka, sypnąć mu na pocieszenie łychę żytniej pełnoziarnistej i zamieszać, nie zamykać szczelnie, podwoi objętość, więc ostrożnie z wolnym miejscem w słoiku. Ostawić w ciemne, ciepłe i bezzwierzęce miejsce.

Surową masę wlać do wysokiej i wąskiej formy pamiętając, że chleb podwoi objętość po 12 godzinach rośnięcia.
Niestety, musimy teraz poczekać od 9 do 12 godzin, nic straconego jednak - wszystko co cenne, każe na siebie czekać ;D
Ja wlewam ciasto od razu do formy z maszynki do chleba. Jeśli taką macie - po wyrośnięciu ustawiamy funkcję basic, czyli bez bajerów. Uwaga - niech Was nie kusi wrzucenie składników do maszyny i nastawienie na tryb mieszania i szybkiego wypieku, to nie to pieczywo.
W zwykłym piekarniku proszę ustawić 160 stopni i piec przez godzinę i piętnaście minut, po czym zostawić w nim do ostygnięcia, dwa - trzy razy zwilżając powierzchnię chleba wodą.
W maszynce chlebowej, przynajmniej tej mojej, potrzebne są aż dwa cykle wypieku, czyli dwie godziny.



Smacznego!

a tytułowy bigosik zachował się jak usypywana przez mnichów buddyjskich piaskowa mandala - zniknął jak wiatr, zanim zrobiłam zdjęcie....

ps. słoik z zakwasem po 12 godzinach lekko przykrywamy wieczkiem i przechowujemy w lodówce, optymalnie do dwóch tygodni. na podanej powyżej stronce przeczytajcie o tzw "dokarmianiu zakwasu", bardzo ważne. To żyjąca masa ;D

poniedziałek, 10 maja 2010

jarski pasztet do chleba



Zrobiłam dziś pasztet z grochu, po długiej przerwie. Podkusiło mnie wspomnienie domowej sałaty na własnym chlebie, jaką jedliśmy dwa lata temu, kiedy miałam jeszcze czas na pielenie i uprawę ogródka. W tym roku szczęśliwie znowu mogę, młode sałaty osiągnęły 5 cm, pory wyglądają jak szczypiory a reszta szkoda gadać. Zastosowałam też szereg zapór psychologicznych i utrudnień dla szkodników; skomplikowane zagadki logiczne, labirynty i zapadnie ;) Ale nie pokażę Wam, bo umarlibyście ze śmiechu i nikt by już mnie nie czytał enymor!
Tak więc miało być o pasztecie.
Paszkiet wybornie smakuje wtedy, kiedy każdy go sobie zrobi na własny sposób. Można wziąć każdy rodzaj grochu lub fasoli, jeden lub mieszać, soję, ciecierzycę, jaśka, perłówkę itp. Mama mi przywiozła ten kolorowy od pana z targu.




Namoczcie go przez noc i ugotujcie. Z części grochu razem z tą cenną wodą z gotowania można zrobić zupkę (wtedy usmażycie więcej cebuli - część pójdzie do pasztetu a część do zupy za jednym zamachem).



Całość zmiksować z kilkunastoma łyżkami oliwy z oliwek, liśćmi bazylii, zrumieniona cebulą i czosnkiem.
Można zrobić coś w rodzaju hummusu - pastę do chleba z oliwą z oliwek extra virgin, z majerankiem i czosnkiem, schłodzić i gotowa do jedzenia, albo
dodać jajko i zapiec w piekarniku albo maszynce do chleba i powstanie pasztet.



Pieczemy, stygniemy i jemy ;)
Ja dodaję w zależności od humoru i smaku: do pasty mielony sezam z solą, bazylię, curry w proszku lub czerwone/zielone pesto, czosnek; do pasztetu mielone pestki dyni, słonecznika, siemię lniane, sezam, siekane pieczarki, bazylię, paprykę słodką krojoną.....



Kroimy po ostudzeniu, gdyż na gorąco lubi smacznie się rozwalić ;)
Miłej zabawy! Nie ma prostszego i zdrowszego smarowidła, a smak ustalacie sami. Mięsnego nie robię, bo wolę zdać się w tym temacie na znajomy sklep. Z resztą! Mięsny mu do pięt nie dorasta.

Tomcio z Basią to robią takie pikantne i konkretne, bardzo wyraziste pasztety z przyprawą curry, polecam!

Vegetarian Pates

3 glases of peas/bean or kidney-bean to cook in salted water, to drawl.
One-two onions and garlic to simmer in the oil of olives, stirring frequently, until onion is translucent, about 6 minutes. Mix together, to add spices - pepper, salt, basil leaves, curry, green/red pesto, one egg, oil of olives.
Place all of the ingredients in blender for smooth brown paste.
Put into oven, to bake about an hour in 150 C degrees.
Cover the pate with the overhanging foil and chill for at least 8 hours or overnight.




------------------------------------------------------------
A tu o zakwasie, o którym napiszę w następnym odcinku
http://www.chleb.info.pl/index.php?id=22