wtorek, 2 lutego 2010

utkajmy jako i nas utkano II

Na początek wprowadzenie: http://www.salamandra.sylaba.pl/przyrodapoznania/print.php?id=18 o formach glonów. Te małe formy żywe zafascynowały kształtami niejednego biologa, malarza, projektanta form.











A tu kilka prac studenckich, wybrałam je ze względu na skojarzenia biomorficzne. Ich wspólnym mianownikiem miała być transparentność. Pani Natalia:







Pani Jolanta:







Pani Magda - lampion tkany z włóczki i konstrukcja sferyczna z kieliszków:














Pani Sabina - lampion, technika własna.








Jutro wkleję prace szydełkowo - filcowe jednej artystki, bo dziś byłoby już za dużo.
Jak się Wam to podoba, bo mi bardzo!
Zdjęcia zrobione przez Autorów prac.

poniedziałek, 1 lutego 2010

utkajmy jako i nas utkano

Niedziela wczorajsza:
(Jr 1,4-5.17-19)
Pan skierował do mnie następujące słowo: Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię. (...) A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię [zwyciężyć], gdyż Ja jestem z tobą - wyrocznia Pana - by cię ochraniać.

Tak bardzo spodobał mi się ten fragment, że zaczęłam szukać, szperać, czytać. Okazuje się, że oryginalne "zanim przyszedłeś na świat" ma jeszcze znaczenie "zanim cię utkałem".

Ostatnio moje myśli krążą wokół biologizmów, architektury żywiołów, prac zleconych oraz układania programu zajęć na nowy semestr i ciągle w skupieniu szukam strategii rozwoju myśli studenckiej, wertuję pisma i czytam filozofów. A tu taki prezent!
Już wszystko wiem! Tego "tkania", konstruowania mi brakowało. Ale nie będę zdradzać przed czasem!

Powrócę jeszcze do tego wspaniałego "bycia" indywidualnego, do słowa-klucza, do osoby, która pojawia się wraz z chrześcijaństwem - każdy ma imię, a to imię było znane Bogu zanim doszło do pierwszych podziałów komórkowych. Zagadnienie to dokładnie pamiętam, ponieważ powtarzałam karnie filozofię na studiach za dwie nieobecności na ćwiczeniach, akurat ten rok przerabiał starożytność i filozofię chrześcijańską oraz dokładnie omawiał różnice w rozumieniu istoty ludzkiej jako osoby w różnych religiach. Pani profesor W. kołysała się na krześle i ssała menthosy, a 5 zhańbionych osób pochłaniało wiedzę ;)

A teraz już zdjęcia, które wybrałam,, jeden z moich zdolnych studentów, Pan Bartek, skierował mnie na drogę wyboru struktur naturalnych, biologicznych jako abstrakcji i odtworzenia jej w dowolnym medium (na przykładzie dużego powiększenia fragmentu skrzydła motyla i przekształcenia go w trójwymiarową, papierowo - tekstylną mozaikę.


kolaż z wełny, papieru i innych



oryginał

Jutro ciąg dalszy tkanek i biologizmów, tym razem w robótkach ręcznych pewnej pani: http://emilybarletta.com/home.html
jestem zachwycona!
http://emilybarletta.blogspot.com/

niedziela, 31 stycznia 2010

letnie przyjemnostki



http://yayeveryday.com/post/6969



http://weheartit.com/entry/818608



http://www.flickr.com/photos/stephaniehartop/3980245842/



http://www.recordisphotography.com/



http://www.flickr.com/photos/noquedanfotos/4218983981/



http://www.flickr.com/photos/noquedanfotos/4251161110/



http://studdedhearts.blogspot.com/



http://www.flickr.com/photos/pony_tail/4282458857/



http://www.flickr.com/photos/kelleynsmith/4225822669/


http://www.flickr.com/photos/25670129@N04/3717473086/

zebrała pod jedną banderą: http://audreyhepburncomplex.tumblr.com/

Dziś dziecko patrząc smętnie na śnieżną zadymkę poprosiło o zakup lodów truskawkowych.



p.s.
Rysiu, mam nadzieję, że nie zamęczyłeś hulankami gości? Czy zrobisz mi swoją pyszną pizzę jak przyjadę?
Czy mój kot żyje??
Bardzo proszę nie podlewaj za mocno fiołka alpejskiego! ;P

Traktat o zużywaniu się

Kupiłam pierścionek z gatunku, czy raczej podgatunku sztucznej biżuterii. Sztuczna od prawdziwej różni się jedynie intencją - usiłuje być czymś innym, niż tylko tym, czym jest faktycznie.

Pierścionek składa się z dwóch zaplecionych obrączek, przy czym jedna upstrzona jest gęsto czymś, co ma przypominać cyrkonie. Metal jest sympatycznie patynowany co mnie ucieszyło na zasadzie "bo tak!"
(Dziś w ogóle kobiece organizmy działają inaczej, ponieważ jest wielka pełnia księżyca i odzywają się w nas wilcze pierwotne instynkty a pramorze w mózgu przeżywa chyba gwałtowny sztorm...)

W każdym razie wiadomo, że rzeczy tanie i tymczasowe zużywają się szybciej i są widocznym znakiem przemijalności, i tak dalej. Tanie wino jest dobre, bo jest dobre i tanie. Spełniają funkcję chwilowej zachcianki bez konsekwencji stałości, jak wybryk miłosny, imbryk z egzotyczną herbatą w piątkowy wieczór lub indyjskie lody mango z imbirem.
Godząc się na doczesność i chałę mimo wszystko nie spodziewałam się obleźnięcia farby dokładnie po jednej dobie noszenia!

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, co sprawdza się nie tylko w głębszym zakresie egzystencji ale również w zwykłych wpadkach zakupowych. Co zrobię z tak pięknie rozpoczętym tygodniem?
Będę nosić go dalej, aż pokaże się piękna, prawdziwa miedź, którą uwielbiam, a której nie sprzedają w żadnej sieciówce, a wyłysiałe miejsca ukażą przepiękną powierzchnię prawdziwej biżuterii.
Swoją drogą - chyba też jestem chwilowa i sztuczna, bo za szybko się zużywam ;D



to nie mój wybryk ale inna śliczota mojego ulubionego artysty na Pakamerze, choć pewnie nie wyplatałabym z oktopusa moich kłaków:



http://img.pakamera.pl/wire-wrapping-i-metaloplastyka-12029182_28730748_mainpic.img
http://www.pakamera.pl/kolczyki-wire-wrapping-i-metaloplastyka-bursztyn-octopus-nr328712.htm

Kreatywna reklama



Taki produkt kupiłabym z pewnością!
"Nie pozwól, by Twoje ciuchy wyglądały na starsze, niż są w rzeczywistości"



źródło:
http://www.frederiksamuel.com/blog/2010/01/clean-and-pretty.html?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+Advertising%2FdesignGoodness+(Advertising%2FDesign+Goodness)
podpatrzone u: http://www.7rano.com/stonehenge-inaczej/

sobota, 30 stycznia 2010

Plaza-parnassum


Dziś spędziłam grzeszny dzień w wielkim domu handlowym zwanym galerią, i faktycznie była to galeria cudów i marzeń jak u Parnassusa, na którego w końcu poszłam, ale po kolei.
Dysponując trzema niemal pustymi kartami kredytowymi o różnych kolorach przechadzałam się od witryny do witryny, brałam do rąk różne szmaty, wkładałam niezliczone pary butów i macałam zamszowe torebki. Całkowitą Sodomą i Gomorą okazał się jednak Empik, nie z powodu wielkiego wyboru pozycji (oczywiście literacko - kulturalnych) ale ze względu na potworne ogrzewanie oraz dziki tłum szturmujący prasę, książkę i robótki ręczne. Zaprogramowana na zachwyt w okolicach działu "Sztuka" srodze rozczarowana małym wyborem prasy w porównaniu do Rzeszowskiego Empiku z lekkim sercem porzuciłam "Odrę" którą już niemal miałam zakupić i bez żalu obrałam kurs na szmaty. Szmaty oczywiście też okazały się marne, natomiast gorąca czekolada z bitą śmietaną w miłym towarzystwie Uszi i Agnieszki oraz właśnie Parnassus udowodniły, jak miły może być dzień spędzony w Świątyni Zagłady Duchowej, a zupełnie Gilliamowską sceną było wdepnięcie po wyjściu z kina prosto w zdechłego szczura koloru szarego. Tak oto sacrum miksuje się z profanum z tą różnicą jednak, że nic jest tym, czym się wydaje i nie jest w ogóle niczym do końca, zawsze pozostawiając jakieś "ale".

piątek, 29 stycznia 2010

czwartek, 28 stycznia 2010

zaplotłam się

Gdy mi zima przyda smutków
mózg mój tocząc pomalutku
w kwietny zagon przyoblekę
śpiąca, zimną dziś powiekę

Są tam różne czarymary;
len zupełnie niesłychany
glina, pieńki, mlecze, astry
chociaż teraz tylko zaspy

Warzyw mnóstwo, gruszki krzywe
pies za gruby, pchły leniwe
gronostaje, myszy, lisy,

choć na dworze mrozek dyszy
A na jesień - bez dwóch zdań
Jeść będziemy sznycle z kań ;DDD



A oto na życzenie cały wierszyk grzybowy, niestety książkę (pięknie grzybowo ilustrowaną) zgubiłam i nie znam autora, jesli ktoś pamięta, niech podpowie:

Na działeczce,
przy parkanie,
Babcia Basia zbiera kanie;
bo to grzyby w sam raz dla niej!
Kania wielka jest jak talerz,
szukać jej nie trzeba wcale.
Po co komuś jakieś rydze
których wcale w mchu nie widzę?
I nie warto męczyć wzroku
skoro tyle kań jest wokół!
A wieczorem bez dwóch zdań
jeść będziemy sznycle z kań ;)







zdjęcie od Audrey Hepburn Complex

niedługo pobudka!




Polecam na stałe podlinkować sobie bloga Kasi Bajerowicz bo szkoda by było nie zobaczyć Jej rysunków, tym razem ukryte podśniegowe życie;D

http://mama3swinek.blogspot.com/2010/01/oczekiwanie.html

środa, 27 stycznia 2010

do laaaata, do laaaata!




Dziś oglądałam zdjęcia z sierpniowego grilla na działce i bardzo cierpię z powodu nieobecności grillowanych cukiń i bakłażanów, polanych oliwą czosnkową oraz sałatką z rukoli z fetą i pomidorkami koktajlowymi i czerwona cebulą!
Pochłaniam kiełki brokuła z twarogiem i się trzęsę nad herbatą, z niemocy, nie z zimna, bo zimno wybiłam sobie z termostatu mózgowego już dawno - teraz jedynie męki nie-dostatków-letnio-kulinarnych. Ula mówi, że napadło Ją mango, mnie sporadycznie pętają pomarańcze i melon, ale jak stwierdził syn - niektóre owoce wydają mu się "ozimniające" i woli herbatę malinową z sokiem...
Dziś był laser, mnóstwo lasera bo robiła go hojnie pani a nie pan, a pan zajrzał za parawan kazał się psychicznie nastawić, że jutro będzie.... nastawianie kręgów. Jak leżę to wpatruję się w plastikowego szkieletora w kącie sali. Jest nabity na metalowy pal.Ciekawe, czy był niegrzecznym pacjentem, kiedyś.

Dzisiejszy spis sponsorowały kapsułki czarciego pazura oraz malowanka z Samochodami oraz literki Chi i Ro ;D

fot:dr


ps. uściski dla Rysia w pracowni stolarskiej! Nie poddawaj się, to tylko wióry ;D i dbaj o mojego kota!;*

dziś taki jegomość skubał kulki głogu przy ruchliwym targu




Zdjęcie z tamtego roku, niestety nie mam tu aparatu, więc mogę tylko grzebać w archiwum dyskowym, natomiast zaciekawiło mnie to ptaszydło, które z niezmąconym spokojem mlaskało dziobem na krzaku, objadając się kulkami - a wokół ludzie z zakupami, parkujące samochody, psy...

wtorek, 26 stycznia 2010

jest taka skała, nazwana Czaszką - tam Puchatku poszedł twój Krzyś!












To znaczy Ryś zapuścił się tam po drodze z pracy z aparatem fotograficznym zorki pięć, no i zrobił kilka zdjęć, które do tej pory wielbię na pulpicie.

fot: mr

kotodramatycznie


Ja wiem, że w tym pokręconym domu kot nie dysponuje nawet własnym obrotowym krzesłem z odzysku....


... zawsze jednak mogę pokazać ciemną stronę kociej mocy..











Nie wiem, czy wyraziłem się wystarczająco jasno. Nauki dziś nie będzie. Masz mnie czochrać i to mocno!